Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apps. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apps. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 grudnia 2013

Aktualizacja Foursquare

Kilka dni temu pojawiła się w końcu aktualizacja aplikacji Foursquare dostosowująca jej wygląd do iOS 7.


Jedyną rzeczą, której wygląd nie uległ zmianie jest ikonka, poza tym, design uległ sporym zmianom, jakie spotkały ostatnio wiele aplikacji na system Apple'a. Wygląda dobrze.

Jeśli ktoś nie wie - Foursquare to aplikacje pozwalająca na meldowanie się w różnych miejscach, zdobywaniu za to osiągnięć, czytaniu opinii innych, itd.

Aplikacja dostępna jest za darmo w App Store.




niedziela, 24 listopada 2013

har•mo•ny

har•mo•ny to nieskomplikowana gra logiczna, a jak wiemy w przypadku tego typu aplikacji, określenie to nie jest równoznaczne z grą nudną i nieciekawą.


Rozgrywka w tej produkcji polega na ustawieniu od 9 do 100 kwadratów, tak by tworzyły wskazaną na podglądzie kompozycję. Każda z figur ma na sobie pewną ilość małych kwadracików, która określa ilość ruchów, które TRZEBA wykonać każdym z nich. Przestawiamy je zamieniając ze sobą miejscami dwie figury. Nawet, jeśli wszystko jest już ułożone poprawnie, musimy pozamieniać miejscami kwadraty tych samych kolorów, jeśli nie wykonały one wyznaczonej liczby przemieszczeń. Według informacji z App Store poziomów jest ponad 1000. Wybaczcie, ale nie sprawdziłem tego osobiście.


Gra się przyjemnie, jednak może razić pewna monotonia. W końcu przy którejś z kolei następnej planszy z 9 figurami, raczej już nikt nie będzie miał problemów z rozgryzieniem odpowiedniej kombinacji ruchów. Możemy cofnąć zły ruch, jeśli mamy do dyspozycji jakieś cofnięcia lub zrestartować planszę.

Możemy także ominąć taką, z którą mamy problem, po odblokowaniu, za pomocą mikropłatności, służącego do tego przycisku. W sklepie dostępne są także dodatkowe cofnięcia, których na początku mamy 5.

Gra wygląda ładnie, plansze generowane są w różnych, pasujących do siebie kolorach. Również muzyka nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, umila nam rozrywkę.

Aplikacja dostępna jest w App Store w cenie €0,89.

wtorek, 19 listopada 2013

Arcade Balls

Arcade Balls to gra logiczna utrzymana w 8-bitowym klimacie - zarówno pod względem graficznym, jak i muzycznym. Trybem rozrgywki przypomina, chociażby znane z Windowsa, Kulki.


Gra odbywa się na planszy o wymiarach 7x7, a naszym celem jest ułożenie, co najmniej 5 kulek obok siebie - wtedy one znikają, a my zdobywamy punkty. Im jest ich więcej, tym więcej punktów. Ustawiać możemy je w pozycji pionowej, poziomej lub po przekątnej. Z każdym ruchem na planszy pojawiają się dwie dodatkowe kulki, a zabawa kończy się, gdy nie ma już miejsca na ruch. Jeśli się pomylimy, ruch można cofnąć - dostępne jest 15 cofnięć, więcej można dokupić w trybie mikropłatności.

Oprócz normalnego trybu rozgrywki, do dyspozycji mamy też tryb czasowy, nazwany tu trybem arcade. Zabawa w nim wygląda mniej więcej tak samo - różnicą jest to, że ścigamy się z czasem. Gra trwa 2 minuty lub 3 po zakupieniu odpowiedniego ulepszenia, a przynajmniej tak wynika z informacji w sklepie - prawda jest taka, że nie kupując tego ułatwienia brałem udział w 3-minutowej grze. Kolejny możliwy do zakupienia dodatek to przyśpieszenie ruchu kulek o 50%, trwające przez 10 następnych rozgrywkach przeprowadzanych w tym trybie.


Ostatni tryb do multiplayer, w którym możemy grać z losową osobą lub zaproszoną przez nas do rozgrywki. Gra trwa 3 minuty, wygrywa ten kto zdobędzie więcej punktów.

W czasie gry odblokowujemy osiągnięcia, informacja o nich jest jednak irytująca, gdyż powiadomienie pojawia się nie raz, a co chwile, dopóki nie zamkniemy programu.

Gra dostępna jest w App Store w wersji uniwersalnej i kosztuje 0,89. Warto wspomnieć, że wyprodukowana została przez polaka - Tomasza Szulca.

sobota, 16 listopada 2013

Recenzja: Asphalt 8: Airborne

Od premiery najnowszego wydania serii Asphalt minęło może kilka miesięcy, i mimo, że początkowo był on płatny (choć kosztował niewiele - trochę ponad 3zł), wydawca Gameleoft szybko go przecenił do wersji darmowej. Nie wiem, czy osoby, które zapłaciły za grę zaraz po premierze mają z tego jakieś korzyści, ale wygląda na to, że nie.


Sama gra, poza usprawnieniami grafiki i fizyki samochodów niewiele się różni od swojej wersji z numerkiem 7, więc jeśli ktoś grał we wcześniejszą edycję, momentalnie załapie konstrukcję gry.
Warto wspomnieć, że gra oczywiście nie aspiruje do miana symulatora, jednak osoby wrażliwe na poprawne odwzorowanie rzeczywistości będą się męczyć oddawanymi przez nas skokami na wysokość kilku pięter i na długość kilku kilometrów za kierownicą amerykańskich sedanów, które prawdopodobnie rozpadłyby się po oderwaniu od ziemię na niecały metr.
Właśnie owe wymyślne skoki są największą nowością w porównaniu do starszej wersji.

Po wejściu do gry wita nas przeładowane i i nieczytelne menu, potrzebujemy więc chwilę, by się z nim zapoznać, zanim przystąpimy do rozgrywki.
Same tryby gry nie wyróżniają się niczym odkrywczym, mamy tryb kariery w single player, multi player z obcymi osobami na jakimś serwerze oraz rozgrywką przez wifi.
Własnie owa rozgrywka przez sieć wifi zasługuję na szczególną pochwałę, podczas moich testów urządzenie drugiego gracza było wykrywane bezproblemowo, ustawienie detali wyścigu proste, a sama rozgrywka bardzo płynna. Fajną sprawą jest synchronizacją muzyki lecącej w tle, więc mając do dyspozycji kilka urządzeń i zakładając że trafi się jakiś przyjemny kawałek (akurat trafił się lubiony przeze mnie Queens of the Stone Age) klimat gry jest zaskakująco przyjemny, a gra z żywym człowiekiem na przeciwko przynosi chyba najwięcej satysfakcji.
Smutnym aspektem natomiast jest to, że do gry w multi playerze mamy dostępne tylko samochody i usprawnienia odblokowane wcześniej w trybie kariery, więc jeśli uda nam się namówić kogoś do grania z nami przez wifi świeżo po pobraniu gry, będzie miał dostępne tylko podstawowe samochody w najsłabszej konfiguracji, co wymusi na nas dostosowanie się, jeśli będziemy chcieli grać na równym poziomie i nie pozwoli wykorzystać ciężko odblokowanych samochodów.

Gama samochodów w grze jest bogata, jednak europejczycy szybko zauważą, że twórcy bazowali wyłącznie na rynku amerykańskim, przez co zamiast grać samochodami znanymi z ulic swojego miasta, będzie grał amerykańskimi sedanami lub suvami typu Cadillac , które, umówmy się, nie są projektowane i wykonywane z takim gustem jak np. samochody włoskie czy nawet niemieckie.

Dopracowane i szczegółowe są także trasy, jednak nie zawsze są piękne. Czasem sprawiają wrażenie przesyconych zbędnymi detalami, co czyni je aż mdłymi. Klimat miast i terenów, na których się ścigamy został jednak odwzorowany w stopniu zadowalającym.

Chciałbym także zwrócić uwagę na największą bolączkę gry, którą, moim zdaniem, jest kompletnie niedopracowany system kolizji z innymi autami. Deweloper jakby nie zdając sobie sprawy, że jest to po prostu "spieprzone", uraczył nas nawet specjalnym trybem eliminacji innych graczy przez kolizję. System zderzeń działa zupełnie losowo, nieraz zaliczenie konkretnego dzwona nie skutkuje zupełnie niczym, a czasem, zdawało by się, niegroźnie otarcie z innym graczem kończy się "zwrakowaniem" samochodu, również losowo; przeciwnika lub naszego.

Podsumowując: gra jest kompletna, pełna tras, samochodów i trybów rozgrywek, jednak małe niedopracowania nieco psują nasz zachwyt nad nią.

Na koniec mała anegdota: Nie nie mówi się "Asfalt", tylko afroamerykanin

Warto także zwrócić uwagę, że gra zajmuje ponad 1,5gb więc niektórzy pewnie będą musieli zwolnić na nią miejsce, także warto ściągać ją, będąc w zasięgu dobrego wifi, by nie czekać zbyt długo lub nie marnować cennego pakietu.

Gra do pobrania w Play i Appstore


piątek, 15 listopada 2013

Burger

Wielu z was zapewne lubi burgery. Inni, z kolei, prawdopodobnie nienawidzą wszystkich sieci fast-foodów sprzedających takie "jedzenie". Ja mam tylko nadzieję, że katolicy, nie uznają opublikowania tej recenzji w piątek za obrazę, jakąś prowokację do złamania narzuconego wiele lat temu, z powodów nieobecnych w dzisiejszych czasach, postu.


Na ekranie tytułowym, jak widać, wita nas kelnerka, stylem iście z tzw. "chińskich bajek". Ups, znów mogłem się komuś narazić. Lepiej przejdę do meritum recenzji.

Dostępne są trzy tryby gry: tryb kariery, tryb czasowy oraz burger creator. W pierwszym z nich, nasze zadanie polega, oczywiście, na przygotowywaniu burgerów i tego, co zamawiają klienci: oprócz kanapek są to np. lody, napoje, frytki. Uściślając - tylko kanapki przygotowujemy, pozostałe produkty są gotowe, po prostu kładziemy je na tacy.

Postęp kariery przedstawiony jest w formie kalendarza. Codziennie musimy zdobyć wyznaczoną ilość punktów. Kanapki tworzymy z dostępnych składników, przestrzegając instrukcji zamówienia - ważna jest nawet kolejność składników. Czas na przygotowanie danego zamówienia jest ograniczony, nie jest jednak trudno się w nim zmieścić. Również 'dzień pracy' jest ograniczony czasowo - trwa około minuty.


Tryb czasowy polega na wykonywaniu zamówień, jak sama nazwa wskazuje, jak najszybciej. Dostępne są wszystkie składniki i 45 sekund. Za poprawne skompletowanie jedzenia na tacy otrzymujemy premię czasową. 

Ostatni tryb, czyli burger creator, daje nam pełne pole do popisu. Nie dość, że dostępne są wszystkie składniki, w naszą kanapkę możemy upchać, co tylko chcemy. Następnie, możemy zrobić zdjęcia, które później możemy przeglądać w galerii dostępnej z menu głównego i zapisać na naszym urządzeniu. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby spędzić dużo czasu projektując kanapki, ale może po prostu nie mam w sobie pasji prawdziwego kucharza. Tylko dlaczego taki człowiek, miałby pracować w fast-foodzie? Jeśli zauważymy np. błąd w, że tak powiem, konstrukcji naszego dania, zawsze możemy cofnąć dany składnik.


Gra dostępna jest w AppStore w wersji uniewrsalnej, za darmo.





wtorek, 12 listopada 2013

Recenzja: Bitter Sam


Bitter Sam to kolejna minigra, która szturmem zdobywa wysokie pozycje w sklepie Play.
Fabuła nie jest dziełem pierwszorzędnego pisarza kryminałów i ma średni związek z samą rozgrywką, ale możemy się z nią zaznajomić, oglądając niespełna minutowy filmik na stronie gry w sklepie. Mianowicie główny bohater (prawdopodobnie żuk, lecz nigdzie nie jest to powiedziane wprost) przez całe życie szedł ze swoją skwaszoną miną, aż pewnego dnia został porwany do laboratorium, gdzie jest poddawany eksperymentom.

Naukowcy opuszczają naszego Sama na nici przez tor naszpikowany przeszkodami, a naszym zadaniem, przy użyciu żyroskopu, jest takie sterowanie bohaterem, by tych przeszkód uniknął i pozostał przy życiu.
Sterowanie jest proste, gra nie jest wymagająca, a w opcjach możemy jedynie wyłączyć muzykę i dźwięki gry.
Niestety nie można przełączyć na sterowanie dotykowe lub klawiszowe, więc jeśli nasze urządzenie (np. netbook z Androidem) nie ma żyroskopu, gra będzie dla nas niegrywalna.
Możemy także poszpanować osiągnięciami wśród znajomych, do czego wymagane jest połączenie się z kontem Facebook lub G+.
Niestety udręka Sama nie zapowiada się skończyć szybko, ponieważ z opisu gry dowiadujemy się, że deweloper przygotował dla nas 100 poziomów do przejścia. Sam Żuczek wydaje się zdawać sobie z tego sprawę, ponieważ moment jego śmierci jest jedynym, w którym możemy zobaczyć uśmiech na jego twarzy.

Gra do pobrania w Sklepie Play i AppStore.

środa, 6 listopada 2013

Recenzja: Prawda czy Fałsz

Często śledzę zmiany w rankingu Google Play ale gra Prawda czy Fałsz pojawiła się na pierwszym miejscu praktycznie znikąd. Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził jej fenomenu.

Gra wita nas prostym menu, mamy do wyboru grę w trybie pojedynczym lub multiplayer, z tym, że jest on w fazie testów i nie działa. Oprócz tego mamy zakładki do statystyk i osiągnięć, które działają tylko po zalogowaniu się do Google+.
 Przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli samej rozgrywki. Na ekranie pojawiają nam się stwierdzenia i decydujemy, czy są prawdziwe, czy fałszywe. Do dyspozycji mamy 3 serduszka, czyli pomyłki. Co kilka lub kilkanaście pytań awansujemy na kolejny poziom, co powinno eskalować trudność pytań, jednak tak naprawdę jest to bez różnicy.
Same pytania odwołują się do naszej wiedzy ogólnej, jednak mam do nich 2 zastrzeżenia.
Po pierwsze, w razie udzielenia błędnej odpowiedzi nie dowiemy się jaka jest prawdziwa, a na odpowiedź mamy 20 sekund, więc nie bardzo jest czas to sprawdzać w czasie gry. Po drugie trafiają się stwierdzenia, na które chyba tylko sam autor znał prawidłową odpowiedź. Biorąc to pod uwagę, gra nieraz zamiast bawić frustruje, że straciliśmy ostatnie życie na durnym stwierdzeniu.
Plusami gry jest natomiast jej ogólna schludność i minimalne wymagania sprzętowe, dzięki czemu gra powinna zadziałać nawet na najsłabszym, kilkuletnim telefonie.
Gra nie powala zaawansowaniem, jednak ze względu na niewielki rozmiar i niezobowiązującą rozgrywkę warto ją mieć na telefonie, jeśli chcemy się zająć kilka minut na przykład czekając w kolejce do lekarza z NFZ.
Do pobrania w Google Play

@Timer

@Timer, czyli minutnik, odliczający czas wstecz. Funkcja ta dostępna jest również w natywnym zegarze iOS, tutaj jednaj jest trochę bardziej rozbudowana.


W Apple'owej, gdy ustalamy odliczanie, możemy jedynie ustawić godziny i minuty. W recenzowanej aplikacji jest również możliwość ustawienia sekund; taka dokładność może czasem się przydać. Gdy uruchomimy program, naszym oczom ukazuje się tablica, z zaprogramowanymi wcześniej odliczeniami - 9 (w przypadku 3,5 calowych iPhone'ów, w pozostałych jest ich 12) do wyboru, takich jak na poniższym screenie. Jeśli jesteście posiadaczami np. iPhone'a 5, dodatkowo są jeszcze timery ustawione na 75 i 90 minut, a także 2 godziny. Nie możemy ich edytować, jednak jak widać poniżej, są też 3 pola, które nie zostały wcześniej zaprogramowane. Możemy więc ustawić dowolne, potrzebne nam odliczanie. Jest jednak pewien mankament, o którym warto wspomnieć. Za każdym razem, gdy uruchamiamy aplikację, musimy robić to od nowa, ustawione przez nas odliczania nie zapisują się. Jeśli minie wybrane przez czas, minutnik odbija się od zera i wciąż liczy, zatem wiadomo ile minęło od końca odliczania. Alarmy wyświetlają się również, gdy aplikacja nie pracuje w tle, możemy więc bez obaw ją w tym czasie wyłączyć.


Skoro już wspomniałem o alarmach, warto wspomnieć o opcjach personalizacji programu. Niestety, upiększanie jest możliwe jedynie dzięki mikropłatnościom. Możemy zakupić nowe dźwięki, motywy, etykiety, które służą do przyozdobienia danego licznika. Jest ich w sumie 400. Są też całe paczki, kupując które, otrzymujemy nie tylko obecne dodatki, ale także prenumeratę wszystkich przyszłych nowości. Paczek są trzy rodzaje, przy najdroższej otrzymujemy aktualizację wszystkich dzwonków, motywów i ozdobników. Motywy wycenione są na €0,89 za sztukę i mogą wyglądać np. tak:


Aplikacja dostępna jest w wersji uniwersalnej w AppStore. Darmowo.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Recenzja: Pocket Trains


Pocket Trains to gra strategiczna, o bardzo relaksującym charakterze, ponieważ nie można w niej przegrać i napisy typu „you fail” albo „game over” nigdy nie pojawią się na ekranie. Oczywiście można popełniać błędy, ale gdy zauważymy, że dane rozwiązanie nie jest dla nas optymalne, można zmienić połączenie lub całkiem usunąć daną linie. Bo w grze tej chodzi właśnie o stworzenie siatki połączeń kolejowych pomiędzy największymi miastami. Do dyspozycji mamy cały świat, jednak zaczynamy w Europie a wykupienie licencji na kolejny kontynent kosztuje 50 tyś monet z gry. Przyznam, że do tej pory opanowałem tylko Europę i już ciężko mi nadążyć z wysyłaniem pociągów, więc przystosowanie połączeń do działania na wszystkich kontynentach musi być bardzo trudne.

Grafika i oprawa jest utrzymana w pixelowym, 8 bitowym stylu. Nie zachwyca, jak na dzisiejsze możliwości, ale i nie przeszkadza w rozgrywce. Jej styl może nawet się podobać.
Gra nie ma specjalnego ekranu powitalnego, dowiadujemy się tylko, ile zarobiliśmy od ostatniej rozgrywki, jeśli nasze pociągi nie wróciły do stacji przed naszym wyjściem z gry. Zostajemy przekierowani do stacji, na której ostatnio zakończyliśmy rozgrywkę.
Kiedy pociąg stoi na stacji możemy go trochę rozwinąć: niektóre pociągi pozwalają na dodanie drugiego silnika, lub dodatkowego wagonu z paliwem, co zwiększa czas, w którym pociąg może kursować bez tankowania, które trwa dość długo. Możemy także zwiększyć powierzchnie magazynową stacji, jeśli chcemy zostawić jakieś towary do zabrania przez inne pociągi, co w dalszej części gry jest już normą, gdy chcemy grać efektywnie.

Aby sprawdzić listę dostępnych towarów do zabrania klikamy zakładkę Jobs. Możemy także udać się do Menu, zerknąć na mapę, lub zobaczyć listę naszych pociągów i sprawdzić ich stan w prawym górnym rogu.
W menu pojawiają nam się dodatkowe możliwości. Bardzo ważna jest zakładka craft, gdzie otwieramy zdobyte skrzynie z częściami. Odpowiednia ilość części pozwala nam budować nowy pociąg lub wagon z paliwem. Jest tutaj element losowy, ponieważ do otwarcia skrzyni nie wiemy, jaka jest w niej cześć.
Otwarcie skrzyni kosztuje 10 buxów, czyli drugiej, premiowanej waluty w grze. Zlecenia płatne buxami trafiają się rzadko, dlatego nie łatwo jest zgromadzić odpowiednią ilość. Możemy je także nabyć poprzez mikropłatności, które deweloper wprowadził tutaj modelowo i zasługują na pochwałę. Chodzi o to, że w żadnym stopniu korzystanie nie jest nachalne, możemy całkiem dobrze grać sobie we własnym tempie niczego nie kupując i nie mamy niedosytu, że idzie nam za wolno lub nie korzystamy z potencjału gry. Dopiero, gdy chcemy przyspieszyć nasz rozwój, możemy się wspomóc zakupem za realne pieniądze. Za buxy możemy także kupować złote monety, jednak nie na odwrót.
Znając już wszystkie podstawy, które przyznam, nie łatwo załapać po pierwszym wejściu do gry, przystępujemy do rozgrywki. Wszystko po czasie zaczyna nam się układać w całość a gra staję się przyjemnością.

Na początku dysponujemy niewielkimi środkami, nasze pociągi są powolne i o niewielkiej ładowności. Jednak z biegiem czasu zaczniemy otwierać nowe linie i kupować nowe pociągi. Progres ten jest bardzo satysfakcjonujący.

Jak już wspomniałem pociągi w czasie jazdy zużywają paliwo, a tankowanie jest powolnie, możemy jednak zatankować nasz pociąg błyskawicznie płacąc z buxami, co jest opłacalne, jeśli mamy na rozgrywkę trochę więcej czasu, i powinno się zwrócić.

Gra do pobrania w Google Play i appstore.

poniedziałek, 28 października 2013

Recenzja: Pinball Rocks HD

Cover art



Chyba każdy grał kiedyś w grę typu pinball, a nieliczni szczęśliwcy grali pewnie kiedyś na fizycznym pinballowym stole. Może przez lata poprawieniu uległa grafika, jednak koncepcja pozostała niezmierna w porównaniu do prekursorów z gier telewizyjnych.
Sony, jeden z światowych gigantów w produkcji muzyki, wydał kolejną edycję tej gry ubarwiając ją muzyką z gatunku ciężkiego rocka, dodatkowo stylizując stoły w sposób charakterystyczny dla danego rockbandu.




Tak oto w grze do wyboru mamy 5 stołów, dodatkowo możemy pogrzebać w opcjach lub poczytać trochę rockowych newsów. Jeżeli jednak chcemy grać w którymś ze stołów dedykowanych danemu zespołowi za darmo, możemy to zrobić tylko w wersji demo. Gra będzie przerywać nam co jakiś czas rozrywkę oferując zakup stołu, gdzie można dostać niezłego szoku, ponieważ, nie ma co się oszukiwać, na polskie warunki stoły są zbyt drogie.


Pomijając kwestię ceny, rozgrywka jest naprawdę przyjemna i relaksująca, oczywiście pod warunkiem, że lubimy ten gatunek muzyczny. Stoły mają piękną, szczegółową grafikę, rozgrywka toczy się płynnie, a klimat zespołu jest bardzo dobrze oddany. Oczywiście ważnym elementem gry są lecące w tle największe kawałki danej kapeli, nadające odpowiednie wrażenia. Tutaj właśnie potrzebne było Sony, ponieważ mały deweloper miałby zapewne trudności na uzyskanie koncesji na te utwory.







Co ciekawe, gra działa w obu orientacjach ekranu, poziomej i pionowej. Oprócz tego mamy do wyboru 2 widoki na rozrywkę: ujęcie na cały stół i podążanie za kulką. Dzięki tak dużej kombinacji widoków, każdy może wybrać tryb najwygodniejszy dla siebie.




Podsumowując, gra nie wprowadza żadnych zmian do koncepcji gry pinball, jednak nadanie jej rockowej oprawy jest na pewno świeżym spojrzeniem, która niejednemu fanowi zespołu pojawiającego się w grze przypadnie do gustu. Dużym minusem są ceny stołów, gdyby cena jednego obejmowała wszystkie byłaby może odpowiednia, jednak jeśli chcemy grać bez przeszkód na każdym ze stołów musimy wydać prawie 40zł. Na pocieszenie można powiedzieć, że w grze nie dręczą nas żadne reklamy.

Do pobrania w Google Play i AppStore

Dumb Ways to Die

Dumb Ways to Die - to ulubiona gra Kate Moss, o czym informuje nas AppStore. Są szanse, że może stać się również i twoją ulubioną.


Jeśli nie masz problemów z brutalnością, mimo że tu jest ona doprawdy kreskówkowa. Gra polega ratowaniu lekkomyślnych, choć sympatycznych bohaterów, z różnych trudnych sytuacji. Ważna jest szybkość i zwinność, gdyż każda z tych mini-gier trwa krótko. Musimy oczywiście wyrobić się w wyznaczonym czasie. Rozgrywka składa się wielu takich sytuacji, a kończy się, gdy dopuścimy do śmierci trzeciego bohatera. Za każde wybawienie od śmierci otrzymujemy punkty.

Misje są różnorodne, nie będę tu opisywał ich wszystkich, bo przyjemniej natrafić na nowe w czasie gry. Recenzja wymaga jednak ode mnie by wspomnieć o nich troszkę więcej. W niektórych musimy po prostu używać palców, by np. posprzątać wymiociny jednego z bohaterów, by nie poślizgnął się i nie zginął, w innych z kolei wykorzystamy akcelerometr, by utrzymać postać w pionie (jak można się domyślić, jej upadek, to śmierć). Jest nawet taka, w której należy dmuchać w mikrofon, by samolot wzbił się w powietrze, zamiast spaść na ziemię. A, i uważajcie na tę z czerwonym przyciskiem; przyznam się, że za pierwszym razem dałem się nabrać.



Za pobijanie kolejnych rekordów otrzymujemy niewiele - przeważnie jest to tylko kolejny bohater stojący na peronie wraz z grupą swoich nierozsądnych przyjaciół. 

W grze od czasu do czasu pojawiają się też reklamy, jednak niezbyt często, nie są więc specjalnie uciążliwe.


Gra w wersji uniwersalnej dostępna jest za darmo w AppStore, a także w Google Play. Polecam.

sobota, 26 października 2013

Ski Jump

Czas na recenzję kolejnej gry, z którą postanowiłem zapoznać się przez wspomnienia. Skojarzenia z Deluxa Ski Jump nasuwają się same


Pamiętam, gdy pobrałem tę grę. Byłem rozczarowany, bo jedyne, co oferowała to skoki na jednej skoczni. Słabo. Jednak gdy włączyłem ją następnym razem było już zdecydowanie lepiej. Przypuszczam, że w międzyczasie pojawiła się całkiem spora aktualizacja. Ale czas kończyć ten wstęp i przejść do rzeczy. .

Jak grać? Sterowanie jest proste, nie musimy nic naciskać, a skoczkiem poruszamy przy użyciu akcelerometru. Ważne by utrzymać w czasie lotu odpowiednią pozycję, co ułatwia wskaźnik pod słowem 'lift' - im dłuższy i zieleńszy tym nasz skok bardziej udany. Oczywiście, nie można zapominać o lądowaniu - by to zrobić wystarczy skierować skoczka w dół. Jednak nie zawsze jest to tak proste jak w teorii.


Po tapnięciu 'jump' w menu głównym, pojawia się ekran pozwalający na wybór jednego z trzech trybów gry: Long Jump, polegający na tym, by po prostu skoczyć jak najdalej, K-Line, w którym należy wylądować w pobliżu punktu K i Battle!, pozwalający na grę w maksymalnie cztery osoby na jednym urządzeniu. Tak bardzo DSJ. 

W pierwszym i drugim trybie gry mamy do wyboru trzy poziomy trudności. Gdy osiągniemy wyznaczoną odległość skoku (lub, gdy wylądujemy odpowiednio blisko punktu K) odblokowuje się kolejny. Z kolei w multiplayerze skaczemy na zmianę z naszymi znajomym, trzy rundy, najdłuższy skok wygrywa. W tym trybie również mamy do wyboru trzy poziomy trudności.

Poziomy trudności w trybie K-Line

Jest także tutorial, jeśli ktoś nie chce w ciemno odpalać jednego z 'normalnych' trybów gry, ale myślę, że po tej recenzji nie będzie on nikomu potrzebny.

Grafika też wygląda znajomo, czyż nie?

A, jeśli chodzi o grywalność, gra się miło i przyjemnie. Ambitniejsi na pewno spędzą dużo czasu, próbując pobić własne rekordy.

Wady? Cóż, na pierwszy rzut oko trudno o jakieś. Jasne, można by przyczepić się np. do, wspomnianej już wcześniej grafiki, albo braku możliwości wyboru większej ilości skoczni. Szkoda też, że brakuje trybu gry wieloosobowej online. 

Gra w wersji uniwersalnej dostępna jest w AppStore za darmo. Polecam i życzę dalekich lotów!

czwartek, 24 października 2013

Brick City: Tank Warfare

Muszę przyznać, że naprawdę ucieszyłem się, gdy zobaczyłem tę grę w AppStore. W końcu zapewne spędziłem wiele godzin grając w nią na Pegasusie. A teraz - na moim iPhone'ie i to na dodatek za darmo.


Na początku powrócę jeszcze do kwestii tej darmowości - bez dodatkowych opłat gra oferuje nam 10 map. Zestaw pozostałych można dokupić za 0,89 €. Skoro poruszyłem już temat mikropłatności, dodam, że nasze pieniądze możemy wydać także na kupno, w tej samej cenie, 10000 kredytów, która z kolei pozwalają na zrobienie zakupów w zbrojowni.


Nie jest to jednak konieczne, gdyż kredyty zdobywamy w czasie rozgrywki. Podczas bitwy możemy też zgarnąć te same ulepszenia lub bonusy. Są to pole siłowe, zatrzymanie w czasie wrogich czołgów lub ceglasty mur chroniący naszego orzełka - działają one przez określony, niezbyt długi, czas. Poza tym, działająca jednorazowo bomba C4, wysadzające widocznych przeciwników, dodatkowe życie i ulepszenia czołgu (które tracimy, gdy zostanie zestrzelony) zmieniające jego wygląd oraz polepszające szybkość wystrzału amunicji, czy też jej siłę. Bonusy pojawiają się, po zastrzeleniu migającego czołgu (jest takich kilka w każdej mapie).



Rozgrywka polega na zestrzeleniu przeciwników przy jednoczesnej obronie naszego, skrytego za murem, orzełka. Zestrzelenie go powoduje koniec gry. Co do wroga, dysponuje on kilkoma rodzajami czołgów. Podstawowy to odpowiednik naszej maszyny, na zniszczenie którego wystarczy jeden strzał oraz równie wytrzymały szybki czołg. Jest jeszcze jeden rodzaj, trudniejszy do pokonania, wymagający kilku trafień z podstawowej amunicji.


Nie będę omawiał grafiki, bo nie o nią tu chodzi - jest to w końcu remake kultowej gry dostarczony na platformę iOS, więc wyglądem nie różni się od konsolowego odpowiednika sprzed wielu lat. Co istotne, to grywalność, która jest na wysokim poziomie i może zapewnić długą rozrywkę, jeśli ktoś lubi tego typu gry. I wykupi pakiet map - 10 map to jednak nie za wiele.

Brick City: Tank Warfare dostępny jest w AppStore w wersji uniwersalnej. Szczerze polecam.

środa, 23 października 2013

Recenzja: Deer Hunter 2014

UWAGA: Gra polega na zabijaniu zwierzątek i to w bardzo wyrafinowany sposób, na przykład strzałem w serce albo płuca. Jeśli masz z tym problem odejdź w pokoju i pobierz to.

Witam wszystkich zwyrodnialców, którzy kontynuują czytanie :) I gratuluję wyboru, ponieważ moim zdaniem gra zasługuje na wysoką ocenę i wciągnęła mnie na wiele godzin.

Zaczyna się niezbyt optymistycznie, ponieważ proces otwierania gry trwa dość długo. Nie tak długo jak gry PCtowe typu GTA, ale dłużej niżbyśmy tego oczekiwali.
1. Wita nas logo producenta.
2. Gra sprawdza czy są dostępne aktualizacje. Robi to nawet jeśli otwieraliśmy grę 10 minut wcześniej i nie było. Szczerze, odkąd gram w tą grę nie było żadnej, ale gra zawsze sprawdza. Nie wiem dlaczego, bo przecież i tak dostalibyśmy powiadomienie od sklepu Play.
3. Gra loguję się na konto Google+ i synchronizuje nasz progres w grze z danymi w chmurze. Można to wyłączyć, ale jeśli chcemy kontynuować grę na innym urządzeniu zamiast przechodzić te same misje od nowa lub po prostu zapisać postęp w chmurze jest to przydatne.
4. Następuje właściwe wczytywanie gry.

I tak po tym przydługim wstępie wita nas menu gry, a w tle zaczyna lecieć klimatyczna gitarowa muzyczka pasująca do klimatu  polowania.
W opcjach możemy jedynie wyłączyć dźwięki i powiadomienia z gry, żadnych opcji co do grafiki, więc gra albo nam działa albo nie, nie można wyłączyć detali by grać na słabszym sprzęcie lub czegoś dodać jeśli dopiero co kupiliśmy sprzęt z wyższej półki i nie straszna mu grafika 3D.
Co do grafiki, to biorą pod uwagę, że jest to darmowa pozycja, stoi ona na wysokim poziomie. Grafiki są ładne i dopracowane, modele zwierząt bardzo realistyczne i szczegółowe. Zdarzają się drobne niedopracowania, typu nakładające się na siebie ciała dwóch zwierząt lub krew tryskająca nie dokładnie z tego miejsca, z którego padł strzał ale poza tym nie zdecydowanie ma na co narzekać
Teraz trochę o tym jak gra jest skonstruowana. Mianowicie, skoro jest darmowa, to pojawiające się w niej reklamy nie powinny nikogo zaskoczyć. Nie są one bardzo uciążliwe, pojawiają się średnio po co trzeciej zakończonej rozgrywce, nigdy w trakcie.

Gra oferuję rożne typy broni, zależnie od trybu polowania z jakim będziemy brać udział z bardzo różnorodną możliwością ich ulepszania. Podstawową jest strzelba snajperska, potrzebna do celnych strzałów w wymaganą część ciała ofiary.
Postęp w grze jest ustawiony tak, że prędzej czy później zacznie nam brakować pieniędzy na wymagane ulepszenia. Jest to bardzo dobry sposób aby zwabić gracza do systemu mikropłatności, gdzie możemy dokupić pieniędzy za prawdziwą walutę.

Ale nie musimy niczego kupować, po prostu więcej czasu przyjdzie nam spędzić w misjach pobocznych nazwanych Contract Hunt. Są one bardzo łatwe jeśli tylko mamy odpowiednio mocną broń, zwierzęta same pchają się pod celownik i możemy się w nich odpowiednio zrelaksować i zarobić trochę wirtualnej gotówki potrzebnej na dalszy rozwój.
Główne misje są w kategorii Hunting Series i to one wymagają od nas różnych wymyślnych sposobów zabicia ofiary.
Oprócz tego możemy zmierzyć się ze zwierzęcym bossem w Trophy Hunt. Zabicie wszystkich bossów w danej lokalizacji daje nam dostęp do kolejnej lokalizacji, których w sumie jest 4.

Gra do pobrania w sklepie Play i w appstore na Maca i iOS