Pokazywanie postów oznaczonych etykietą google. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą google. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2014

Pierwsza Nokia z Androidem zaprezentowana! I to w 3 wariantach.


Stało się coś, w co do końca wielu wątpiło. Nokia, niedawno kupiona przez Microsoft, wprowadzi na rynek telefony oparte o konkurencyjny system Google'a.
Pewne zmiany musiały jednak zostać dokonane, i tak zamiast wyszukiwarki Google na pokładzie telefonu znajdziemy domyślnie Bing, zabrakło również miejsca na sklep Play i inne usługi, które zastąpiono Microsoftowymi odpowiednikami.

Sama nakładka systemowa też bardziej nawiązuje do serii Lumia niż do czystego Androida znanego z Nexusów lub nakładek innych producentów. Paleta kolorów i stylistyka telefonu również dobrze wpisują się w styl ostatnio produkowanych przez Nokię urządzeń.
Niestety w temacie specyfikacji i osiągów nie możemy liczyć na wiele, ponieważ telefony są z założenia budżetowe. Najtańszy i najsłabszy z trójki - Nokia X ma kosztować 120$ czyli w przeliczeniu 89€. W tej cenie dostajemy 4 calowy ekran WVGA (800×480), dwurdzeniowy 1GHz Snapdragon S4, 512MB Ram i aparat 3 MP.
 Dopłacając do naszej Nokii 19$ możemy się zdecydować na model X+ (wyceniony na 139$) o pamięci Ram zwiększonej o 256MB.
Za 149$ możemy pokusić się o ostatni, największy, model - XL o pięciocalowym ekranie i parametrach jak Nokia X+.

Szanse na sukces powyższych modeli nie są wielkie, ich parametry są dość wiekowe jak na możliwości producentów, i nawet niewielka cena może nie przekonać potencjalnych kupujących. Rozczarowuje przede wszystkim niewielka ilość RAM w podstawowym modelu X, może okazać się to niewystarczające do jakiejkolwiek wielozadaniowości. Na pocieszenie pozostaje nam dostęp do wielkiej bazy aplikacji przygotowanych na Androida, jednak brak dostępu do sklepu Play może być pewnym utrudnieniem, zależnie od sklepu przygotowanego przez Nokię.

Źródło: androidauthority.com/

środa, 12 lutego 2014

Instalacja gry Flappy Bird po jej zniknięciu z Google Play na Androidzie


Prosta gra zręcznościowa Flappy Bird została niedawno usunięta z Google Play, chociaż biła rekordy popularności. Nie znaczy to, że nie można jej zainstalować, trzeba tylko samodzielnie pobrać plik instalacyjny, chociażby stąd: http://www.sendspace.pl/file/9c02d40e1cfd4ed353f392c
Po wrzuceniu instalki na urządzenie, lub pobraniu jej bezpośrednio, należy włączyć instalowanie z nieznanych źródeł jak na screenie i ją zainstalować.

To wszystko. Gra powinna być dostępna do zabawy na liście aplikacji. 

Redakcja nie uważa, jakoby instalacja darmowej gry z innego źródła mogła być rozumiana jako piractwo, aczkolwiek jeśli masz wątpliwości po prostu nie pobieraj :) 

sobota, 8 lutego 2014

BlackBerry z Androidem 4.2.2 w najnowszym update dla Z10

Chociaż Kanadyjski producent telefonów (a także kilku tabletów) w ostatnim czasie traci na popularności, wciąż ma grupę fanów, którzy cenią sobie najbardziej produkty właśnie tej firmy.
Największą bolączką dla osoby chcącej w pełni wykorzystać możliwości sprzętowe ich ostatniego flagowego smartfona - Z10, był brak aplikacji. Już wcześniej użytkownicy radzili sobie "na własną rękę" konwertując androidowe pliki instalacyjne .apk do formatu .bar. Wiązało się to jednak z różnymi trudnościami, na przykład problemami z rozdzielczością lub brakiem systemowego przycisku "wstecz" w BB.
W najnowszej aktualizacji (10.0.2) użytkowników spotkało duże zaskoczenie, ponieważ umożliwiła ona instalację aplikacji bezpośrednio z plików .apk. Oczywiście wciąż wiele aplikacji nie działa odpowiednio, jednak przy odrobinie szczęścia, może się okazać, że to, czego najbardziej brakuje Ci w BB zadziała bez problemu. Dociekliwi użytkownicy odkryli, że od teraz ich BB Z10 tak naprawdę obsługuje Androida w wersji 4.2.2 na zasadzie virtual machine.
Zmiana ta umożliwia instalację launcherów, i przeniesienie się do pulpitów znanych z Androida, a także obsługę telefonu za jego pomocą.
Naocznie można to zobaczyć na przykład na tym filmie:

żródło: androidauthority.com

sobota, 28 grudnia 2013

Historia lokalizacji twojego urządzenia z Androidem


Google umożliwiło dostęp do kompletnej historii lokalizacji urządzenia z Androidem zaznaczone na mapie. Można ją uzyskać logując się na stronie maps.google.com/locationhistory kontem Gmail, którym jesteśmy zalogowani na urządzeniu. Przetestowałem ją dzisiaj osobiście i otrzymałem bardzo dobre wyniki, nawet z wyłączonym GPSem. Lokalizacja na mapie i czas pobytu był zadowalająco dokładny.


Aby uzyskać jakikolwiek wynik należy włączyć najpierw dostęp do lokalizacji i usługę lokalizacyjną Google, jak na screenie. Oczywiście w dokładnie taki sam sposób można ją wyłączyć, jeśli nie chcemy z niej korzystać.

Usługa stanowi działająca i darmową alternatywę dla popularnych ostatnio lokalizatorów gsm, które w większości nie działają, a mają na celu jedynie wyłudzenie od nas pieniędzy za sms aktywacyjny.

Na poczekaniu mogę wymyślić kilka zastosowań dla tej opcji, na przykład:
-dla rodziców, chcący wiedzieć, gdzie podziewa się ich dziecko
-pomocna przy określaniu ile kilometrów przebyliśmy danego dnia dla sportowców czy podróżnych
-łatwe zlokalizowanie telefonu po kradzieży, prowadzące nas prosto do złodzieja

I jako ciekawostka, którą można łatwo przetestować samemu :)

niedziela, 15 grudnia 2013

Viral Floating Youtube Popup

Viral Floating Youtube Popup to kolejna po uListen alternatywna aplikacja do YouTube, którą recenzuję w ostatnim czasie, jednak ta, poza odtwarzaniem w tle, ma jeszcze jedną przydatną opcję.


Mianowicie funkcję Floating Popup, która pozwala na otwarcie okienka z filmem o dowolnej wielkości, i przejścia do innej aplikacji. Okienko jest zawsze na wierzchu, jednak możemy je przesunąć w miejsce, gdzie będzie nam najmniej przeszkadzało i zająć się czym innym, na przykład sprawdzeniem, czy są nowe wpisy na inawarzone.blogspot.com :)


Za pewne zdarzyło Ci się oglądać film jakiegoś vloggera, jak znany komentator zza oceanu Max Kolonko, który może i czasem mówi jak jest, ale poza ujęciem na jego gadającą twarz, na filmie dzieje się niewiele i spokojnie można by zająć się czymś innym w trakcje oglądania. Teraz masz taką możliwość. Podobne możliwości dają czasem nakładki na Androida, przykładowo Samsungowy TochWiz, jednak tylko na wybranych, topowych modelach.


Kolejną ciekawą opcją jest możliwość ustawienia na stałe rozdzielczości, w jakiej mają być odtwarzane wideo. Na telefonach o niewielkiej przekątnej ekranu natywna aplikacja często ogranicza tą możliwość do jakość HQ czyli zależnie 360p lub 420p.


Sam interfejs aplikacji, poza inną kolorystyką, jest bardzo podobny do natywnej aplikacji , więc nie będziemy tracić czasu na uczenie się jej funkcji. Zdecydowanym plusem jest możliwość zalogowania się na swoje konto YouTube i dostęp do swoich subskrypcji i ulubionych filmów.

Aplikacja do pobrania za darmo ze sklepu Play 

piątek, 13 grudnia 2013

Najlepsze Gry i Aplikacje w sklepie Play w 2013

Google ogłosiło wczoraj najlepsze gry i aplikacje roku 2013 wybrane przez graczy w plebiscycie, w którym miało paść aż milion głosów. Wyniki są pewnym zaskoczeniem, ponieważ nie wszystkie aplikacje były na pierwszych miejscach w sklepie Play według najpopularniejszych, jednak zawsze znajdowały się dość wysoko w tym rankingu. Najlepszą aplikacją od Google zostało wybrane YouTube, chociaż na przykład Google Maps ma od niej większą ocenę w średniej liczbie głosów.
Z wynikami można zapoznać się pod tym adresem.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Słuchaj muzyki z YouTube w tle na Androidzie i iOS

Zapewne jedni lubią natywną aplikację YouTube od Google bardziej a inni mniej. Nie można powiedzieć, że nie jest rozwijana, ponieważ co jakiś czas dostaje ciekawą aktualizację, jednak brakuje jej ważnej dla niektórych cechy - odtwarzania dźwięku lub muzyki z klipu po zminimalizowaniu aplikacji.
Sprawdziłem pokrótce temat, i nie zapowiada się, by taka opcja została wprowadzona w najbliższej przyszłości. Bynajmniej nie z powodu ograniczeń technicznych, Google prawdopodobnie nie chce wchodzić z YouTube na rynek aplikacji do streamowania muzyki jak Spotify lub swoje rodzime Google Music.


Jednak gdzie jest zapotrzebowanie tam szybko pojawia się aplikacja, i tak jest w przypadku uListen.
Aplikacja jest prosta w działaniu, łatwo wyszukujemy muzykę, którą chcemy słuchać, minimalizujemy aplikacje, a muzyka wciąż gra.
Po zminimalizowaniu możemy szybko zapauzować muzykę znajdując pasek aplikacji w zasobniku systemowym lub po prostu powrócić do samej aplikacji.


Poza tym, aplikacja oferuje nam kilka przydatnych funkcji, jak układanie playlist lub odtwarzanie w gorszej jakości, jeśli mamy do dyspozycji tylko słabe połączenie internetowe. 


Aplikacja do pobrania za darmo ze sklepu Play
Wersja na iOS od tego samego dewelopera ma trochę inna ikonę i interfejs, została wyceniona na 1,79 € w App Store .
Aktualizacja:
Nishe przetestował darmową wersję lite na iOS, jednak wydaje się ona nie działać, co nie świadczy dobrze o deweloperze i przed zakupem wersji płatnej poszukałbym jakiejś recenzji, ponieważ ja nie miałem możliwości jej sprawdzić.

sobota, 30 listopada 2013

Flow Free

Flow to darmowa gra logiczna, której zasady są bardzo proste, jednak może ona wciągnąć nas na długi czas.


Polega ona na łączeniu ze sobą kolorowych kulek na różnej wielkości planszach. Nie zawsze jest to jednak takie proste, gdyż ich ścieżki nie mogą się przecinać. W grze dostępna jest ogromna ilość plansz, bez dodatkowych opłat jest ponad tysiąc, a korzystając z mikropłatności możemy dokupywać kolejne. Mają one wymiary od 5x5 do 9x9, są też dodatkowe dla iPada, większe - od 10x10 do 14x14. Jest kilka zestawów poziomów: przechodząc jedną planszę, odblokowujemy następną. Wszystkie darmowe zestawy są dostępne od razu. Rozgrywkę możemy urozmaicić także przez zmianę schematu kolorów, dwa są darmowe, a za kilka następnych trzeba już zapłacić.


Kolejnym urozmaiceniem jest tryb czasowy. Wybieramy długość rozgrywki i przechodzimy tyle poziomów, ile uda nam się wyznaczonym czasie.


Gra jest wspierana przez reklamy, które jednak nie są uciążliwe.

Flow Free dostępne jest do pobrania w App Store i Google play.

czwartek, 28 listopada 2013

Google wprowadza karty podarunkowe w polskim Play Store

Jeśli do tej pory nie mogłeś legalnie kupować aplikacji lub mediów w sklepie Play dzięki karcie kredytowej, bo po prostu jej nie miałeś, lub nie chciałeś jej podpinać do konta Google bo "Google szpieguje i ukradnie moje dane"* to właśnie zyskałeś rozwiązanie tego problemu.

Otóż od niedawna w sklepie Play można skorzystać z kart podarunkowych. Jest to sposób bardzo wygodny i anonimowy, można także taką kartę sprezentować komuś z jakiejś okazji.
 

Należy liczyć, że dystrybucja kart ruszy szybko i będzie prowadzona jak na zachodzie, gdzie karty do nabycia są nawet w drogeriach czy na stacjach benzynowych.
Prawdopodobnie karty będą miały nominały w PLN, jednak na allegro można kupić już karty w dolarach, aczkolwiek sprzedawcy nie zapewniają ich poprawnego działania w polskim Play. Jeśli ktoś się pospieszył i już nabył taką kartę, i nie chce ona działać, prawdopodobnie pomoże zmiana ip urządzenia na amerykańskie.

Warto także zauważyć, że Play wyprzedziło tym polski App Store, który wciąż nie obsługuje w Polsce kart podarunkowych, oraz nie można ich nabyć w polskich nominałach.

*Autor nie podziela tego poglądu, jednak jest on powszechny w polskim internecie.

środa, 27 listopada 2013

Android gorszy dla deweloperów, czyli, dlaczego premiery najlepszych aplikacji są często wcześniej na iOS.


Jeśli słyszeliście kiedykolwiek o tym, że Android nie jest zbyt dobry dla deweloperów teraz możecie poznać trochę faktów potwierdzających tę tezę. Wszystko, jak to zwykle bywa, sprowadza się do pieniędzy: deweloperzy pracujący z systemem Android zarabiają ich mniej, w niektórych przypadkach, nawet znacznie mniej.

Tak jest chociażby w przypadku darmowych gier z reklamami: stosunek zarobków to $0.77 w przypadku Androida do $1 w iOS.

Dalej jest jeszcze gorzej. Każdy dolar zarobiony na mikropłatnościach w iOS odpowiada $0.24 w Androidzie.

Podsumowując, dochód deweloperów z jednej pobranej aplikacji na Androida wynosi $0.19, a na iOS dokładnie $1.

A to wszystko mimo większej ilości użytkowników produktów z systemem Android. To może być powodem, dla którego najlepsze aplikacje mają swoje premiery wcześniej na mobilne urządzenia Apple'a. W końcu pięciokrotnie większy zysk to niezaprzeczalnie dobry argument.

Źródło: Business Insider

poniedziałek, 25 listopada 2013

DaTuner (Lite!)

Jeśli jesteś początkującym gitarzystą lub po prostu masz za kiepski słuch, by samodzielnie efektywnie nastroić gitarę, zapewne korzystasz ze stroików elektronicznych lub podłączasz gitarę do komputera. Ale co w sytuacji, gdy nie masz przy sobie stroika, a potrzebujesz szybko nastroić gitarę, by uniknąć kompromitacji? Od teraz możesz wykorzystać urządzenie, które zawsze masz przy sobie, czyli telefon, ewentualnie tablet.
Aplikacją DaTuner to prosty, lekki i najważniejsze efektywny stroik. Zapewne cześć sukcesu zależeć będzie, od tego, jak dobry masz mikrofon w telefonie, ale przypuszczam, że w prawie każdym będzie wystarczająco wydajny. Kiedy uda Ci się uchwycić poprawny dźwięk aplikacja zmienia kolor interfejsu na zielony, w innym wypadku jest pomarańczowy.
 

Jedynym problemem jest wymagana znajomość dźwięków, do jakich chcemy nastroić swoją gitarę, ponieważ nie jest to czytelnie zaznaczone.
Wystarczy zapamiętać, że podstawowy strój gitarowy to EADGBE, jeśli zależy nam na innym stroju, to zapewne jesteśmy już na tyle zaawansowani, by wiedzieć, jakie dźwięki chcemy uzyskać.

Aplikacja do pobrania w Play Store

piątek, 22 listopada 2013

Google Kiosk

Jeżeli byliście ostatnio połączeni z internetem zajrzyjcie na listę waszych aplikacji, ponieważ czeka tam na was nowość od Google czyli aplikacja Kiosk.
Aplikacja jest agregatorem wiadomości, czytnikiem rss, oraz daje nam dostęp do wykupionych magazynów.
Jak do tej pory w aplikacji panuje pewien misz-masz, ponieważ newsy z serwisów anglojęzycznych wymieszane są z newsami z polskich stron. Mnie osobiście to nie przeszkadza a wręcz się podoba, ponieważ mogę jednocześnie śledzić media krajowe i światowe, ale zapewne osoby nie znające angielskiego nie będą zadowolone. Newsy są podzielone na kategorie tematyczne, a także na najpopularniejsze serwisy.
Możliwość dodania do Aplikacji kanałów RSS rozwiązuje problem z zastąpieniem zamkniętej niedawno aplikacji Google Reader.
Kliknięcie w dany temat przenosi nas do przeglądarkowej wersji strony ale wciąż pozostajemy w aplikacji.
Szczerze, skoro Google zdecydowało się na takie rozwiązanie, wolałbym, żeby działało to na zasadzie linku, otwierającego się w przeglądarce. Jednak o wiele lepszym pomysłem byłoby dopasowanie treści do designu aplikacji.
Podobno użytkownicy, którzy mieli wykupione prenumeraty na magazyny w sklepie Play nie widzieli ich początkowo w Kiosku, jednak, o ile mi wiadomo, darmowe potwierdzenie subskrypcji rozwiązuje ten problem.
Poniżej kilka screenów z tego, jak prezentuje się aplikacja.
 
 

 

 Aplikacja do pobrania w sklepie Play 




Gra Doctor Who na 50 rocznicę w Google.com

Fani serialu Doctor Who wiedzą, że już jutro BBC wyemituje specjalny, jubileuszowy odcinek. Dokładnie 50 lat temu zaczęła się przygoda Władcy Czasu z planety Gallifrey, co Google uczciło w swojej wyszukiwarce.
Możemy bowiem zagrać tam w mini-grę, polegającą na zbieraniu liter z loga Google i unikaniu największych wrogów Doktora, czyli daleków. Gra jest sympatyczna, utrzymana w 8-bitowym stylu. Poruszamy się tam poprzez klikanie na konkretne fragmenty planszy. W mojej opinii wygodniej jest grać za pomocą myszki niż ekranu dotykowego, ponieważ fragmenty mapy są bardzo małe, a pomyłka może kosztować nas życie.
Zapewne miłośnicy Doktora docenią ten gest Googla.
Gra działała w przeglądarce Chrome na Androidzie, więc przypuszczam, że można w nią grać na każdym systemie operacyjnym.

niedziela, 17 listopada 2013

Plotki i przecieki na temat nowego Nexusa 10 2013 (2014?)


Na bieżąco śledzę doniesienia na temat nowego Nexusa 10, ponieważ wysiliłem sobie, że jeśli nie zostanie coś koncertowo skopane w jego konstrukcji lub dystrybucji, to będzie on moim następnym tabletem.
Sam Nexus 10 jest tak wdzięcznym tematem do plotek i przecieków, że nazwałbym go tabletowym celebrytą, o którym nie powstydziłby się napisać pudelek.pl.

Do tej pory spekulowaniu producenci, którzy mieliby wykonywać ten tablet dla Google'a zmienili się już trzykrotnie. Początkowo miał to być Samsung, ponieważ produkował on pierwszą wersję N10. Także tweet pewnego CEO Samsunga tuż po premierze Nexusa 7 w lipcu zapowiedział, że N10 ujrzy półki sklepowe jeszcze na jesieni.

Po tym tweecie kwestia Samsuga ucichła, nie obejrzeliśmy żadnego rendera urządzenia czy proponowanych specyfikacji, natomiast coraz głośniej było o Asusie. Internet obiegały rzekome zdjęcia nowego urządzenia, jedne mniej a inne bardziej prawdopodobne, mówiono też o Snapdragonie 800, 3GB ramu oraz baterii o ponad 9000mAh. Taka specyfikacja w połączeniu z czystym Androidem bez nakładek producentów, czyniłaby z niego urządzenie nie do zdarcia.
Spotkałem się także z opinią, że skoro każdej premierze sprzętu z serii Nexus towarzyszy premiera nowego Androida, a przecież najnowszy KitKat dopiero zaczął trafiać na urządzenia po premierze N5, to na nowego N10 nie ma co liczyć w najbliższym miesiącu lub nawet w tym roku.
Sytuacja jednak ponownie uległa zmianie dziś, ponieważ za sprawą wycieku oferty od pewnego operatora produkcja nowego Nexusa zajmie się LG.

Od siebie dodam, iż według mnie, dla Polski najgorszą opcją byłaby produkcja przez Samsunga. Nie mam tu na myśli jakości wykonania, gdyż koncern Google zapewne nie zaryzykowałby szacunku, jakim zaczęli już darzyć konsumenci markę Nexus dla słabej jakości sprzętu, a dystrybucję. Samsung przy pierwszym wydaniu N10 pokazał jak wygląda to w jego wydaniu, a wygląda źle, jeśli nie tragicznie. Praktycznie w każdym elektromarkecie czy sklepie internetowym do nabycia jest pełna gama tabletów Samsunga, natomiast o N10 przez długi okres nie słyszał nikt. Jeśli już zaczął się pojawiać, to w szczątkowych ilościach, po zawyżonej cenie i np. w zestawie z angielską ładowarką i dodawana łaskawie przez sklep europejską przejściówką.

Za: http://9to5google.com/2013/11/17/new-nexus-10-leaks-point-to-lg-make-november-22nd-release-date/

Motorola Moto G

To będzie mój pierwszy post na tym blogu niezwiązany z iOS. Cieszycie się? Ja tak, bo mam sentyment do Motoroli, gdyż od tego producenta pochodził pierwszy, lepszy telefon, jaki zakupiłem w swoim życiu. Było to dobre kilka lat temu i nie ma teraz większego znaczenia. Za to kilka dni temu Google zaprezentowało nowy, budżetowy model tej marki – Moto G.


Telefon jest wyposażony w 4,5 calowy ekran o rozdzielczości 720 x 1280 pikseli. Z cenami zaczynającymi się od $179 za wersję z pamięcią 8GB (jest też droższy o $20 model z 16GB pamięci) ma szansę na zyskanie dużej popularności. W końcu np. produkty Samsunga oferowane w podobnych cenach nie działają zbyt dobrze. A specyfikacja techniczna sprawia, że będzie mógł rywalizować z droższymi telefonami: 4-rdzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 400 taktowany na 1,2 GHz, 1 GB RAM, aparat 5 Mpix (to niewiele, ale przecież nie liczy się ilość pikseli, a jakość zdjęć, która jest raczej zadowalająca), przednia kamera 1,3 Mpix, Wi-Fi 802.11 b/g/n, Buletooth 4.0. Bateria ma pojemność 2070 mAh.

Z wyglądu prezentuje się dobrze, do wyboru jest kilka wersji kolorystycznych. Oferowany jest z Androidem 4.3 Jelly Bean, jednak obiecano już aktualizację do 4.4 KitKat, która ma być dostępna w styczniu.

Na początku telefon będzie dostępny w Brazylii i Wielkiej Brytanii. Do innych obszarów Europy oraz Kanady urządzenie trafi w ciągu kilku najbliższych tygodni, a na początek 2014 roku pojawi się w USA i Indiach. Niestety nie wiadomo, czy doczekamy się premiery w Polsce.

wtorek, 12 listopada 2013

Recenzja: Bitter Sam


Bitter Sam to kolejna minigra, która szturmem zdobywa wysokie pozycje w sklepie Play.
Fabuła nie jest dziełem pierwszorzędnego pisarza kryminałów i ma średni związek z samą rozgrywką, ale możemy się z nią zaznajomić, oglądając niespełna minutowy filmik na stronie gry w sklepie. Mianowicie główny bohater (prawdopodobnie żuk, lecz nigdzie nie jest to powiedziane wprost) przez całe życie szedł ze swoją skwaszoną miną, aż pewnego dnia został porwany do laboratorium, gdzie jest poddawany eksperymentom.

Naukowcy opuszczają naszego Sama na nici przez tor naszpikowany przeszkodami, a naszym zadaniem, przy użyciu żyroskopu, jest takie sterowanie bohaterem, by tych przeszkód uniknął i pozostał przy życiu.
Sterowanie jest proste, gra nie jest wymagająca, a w opcjach możemy jedynie wyłączyć muzykę i dźwięki gry.
Niestety nie można przełączyć na sterowanie dotykowe lub klawiszowe, więc jeśli nasze urządzenie (np. netbook z Androidem) nie ma żyroskopu, gra będzie dla nas niegrywalna.
Możemy także poszpanować osiągnięciami wśród znajomych, do czego wymagane jest połączenie się z kontem Facebook lub G+.
Niestety udręka Sama nie zapowiada się skończyć szybko, ponieważ z opisu gry dowiadujemy się, że deweloper przygotował dla nas 100 poziomów do przejścia. Sam Żuczek wydaje się zdawać sobie z tego sprawę, ponieważ moment jego śmierci jest jedynym, w którym możemy zobaczyć uśmiech na jego twarzy.

Gra do pobrania w Sklepie Play i AppStore.

środa, 6 listopada 2013

Recenzja: Prawda czy Fałsz

Często śledzę zmiany w rankingu Google Play ale gra Prawda czy Fałsz pojawiła się na pierwszym miejscu praktycznie znikąd. Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził jej fenomenu.

Gra wita nas prostym menu, mamy do wyboru grę w trybie pojedynczym lub multiplayer, z tym, że jest on w fazie testów i nie działa. Oprócz tego mamy zakładki do statystyk i osiągnięć, które działają tylko po zalogowaniu się do Google+.
 Przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli samej rozgrywki. Na ekranie pojawiają nam się stwierdzenia i decydujemy, czy są prawdziwe, czy fałszywe. Do dyspozycji mamy 3 serduszka, czyli pomyłki. Co kilka lub kilkanaście pytań awansujemy na kolejny poziom, co powinno eskalować trudność pytań, jednak tak naprawdę jest to bez różnicy.
Same pytania odwołują się do naszej wiedzy ogólnej, jednak mam do nich 2 zastrzeżenia.
Po pierwsze, w razie udzielenia błędnej odpowiedzi nie dowiemy się jaka jest prawdziwa, a na odpowiedź mamy 20 sekund, więc nie bardzo jest czas to sprawdzać w czasie gry. Po drugie trafiają się stwierdzenia, na które chyba tylko sam autor znał prawidłową odpowiedź. Biorąc to pod uwagę, gra nieraz zamiast bawić frustruje, że straciliśmy ostatnie życie na durnym stwierdzeniu.
Plusami gry jest natomiast jej ogólna schludność i minimalne wymagania sprzętowe, dzięki czemu gra powinna zadziałać nawet na najsłabszym, kilkuletnim telefonie.
Gra nie powala zaawansowaniem, jednak ze względu na niewielki rozmiar i niezobowiązującą rozgrywkę warto ją mieć na telefonie, jeśli chcemy się zająć kilka minut na przykład czekając w kolejce do lekarza z NFZ.
Do pobrania w Google Play

poniedziałek, 28 października 2013

Recenzja: Pinball Rocks HD

Cover art



Chyba każdy grał kiedyś w grę typu pinball, a nieliczni szczęśliwcy grali pewnie kiedyś na fizycznym pinballowym stole. Może przez lata poprawieniu uległa grafika, jednak koncepcja pozostała niezmierna w porównaniu do prekursorów z gier telewizyjnych.
Sony, jeden z światowych gigantów w produkcji muzyki, wydał kolejną edycję tej gry ubarwiając ją muzyką z gatunku ciężkiego rocka, dodatkowo stylizując stoły w sposób charakterystyczny dla danego rockbandu.




Tak oto w grze do wyboru mamy 5 stołów, dodatkowo możemy pogrzebać w opcjach lub poczytać trochę rockowych newsów. Jeżeli jednak chcemy grać w którymś ze stołów dedykowanych danemu zespołowi za darmo, możemy to zrobić tylko w wersji demo. Gra będzie przerywać nam co jakiś czas rozrywkę oferując zakup stołu, gdzie można dostać niezłego szoku, ponieważ, nie ma co się oszukiwać, na polskie warunki stoły są zbyt drogie.


Pomijając kwestię ceny, rozgrywka jest naprawdę przyjemna i relaksująca, oczywiście pod warunkiem, że lubimy ten gatunek muzyczny. Stoły mają piękną, szczegółową grafikę, rozgrywka toczy się płynnie, a klimat zespołu jest bardzo dobrze oddany. Oczywiście ważnym elementem gry są lecące w tle największe kawałki danej kapeli, nadające odpowiednie wrażenia. Tutaj właśnie potrzebne było Sony, ponieważ mały deweloper miałby zapewne trudności na uzyskanie koncesji na te utwory.







Co ciekawe, gra działa w obu orientacjach ekranu, poziomej i pionowej. Oprócz tego mamy do wyboru 2 widoki na rozrywkę: ujęcie na cały stół i podążanie za kulką. Dzięki tak dużej kombinacji widoków, każdy może wybrać tryb najwygodniejszy dla siebie.




Podsumowując, gra nie wprowadza żadnych zmian do koncepcji gry pinball, jednak nadanie jej rockowej oprawy jest na pewno świeżym spojrzeniem, która niejednemu fanowi zespołu pojawiającego się w grze przypadnie do gustu. Dużym minusem są ceny stołów, gdyby cena jednego obejmowała wszystkie byłaby może odpowiednia, jednak jeśli chcemy grać bez przeszkód na każdym ze stołów musimy wydać prawie 40zł. Na pocieszenie można powiedzieć, że w grze nie dręczą nas żadne reklamy.

Do pobrania w Google Play i AppStore

piątek, 25 października 2013

Recenzja: Despicable Me Minion Rush

Minion Rush to według mnie jedna z najlepszych gier, obok Temple Run 2, z kategorii bieganek do przodu, gdzie naszym zadaniem jest po prostu uzyskanie jak najdłuższego dystansu. Ta druga nie jest jednak aż tak urozmaicona i nie wciągła mnie na tak długo.


Bohaterami gry są oczywiście Minionki, postacie z filmu Despicable Me. Chociaż są tam tylko bohaterami pobocznymi, to jednak ich widzowie, wydaje się, polubili najbardziej, co zauważyli twórcy, wprowadzając sequel animacji.
Gra jest bardzo bogata w szczegółowe, dopracowane i kolorowe grafiki, co zdarza się rzadko przy darmowej produkcji i jest nie bez znaczenia dla wymagań sprzętowych. Z ostatnim halloweenowym updatem płynność uległa poprawie i zacięcia zostały wyeliminowane jednak wcześniej można było zauważyć tzw. framedroppy w newralgicznych miejscach, jednak nigdy nie doskwierały one na tyle by przeszkadzać w rozgrywce. Drobne spadki w animacjach mogły natomiast denerwować osoby szczególnie czułe na tym punkcje i grające na urządzeniach wydawać by się mogło z wysokiej półki.

Kolejną rzeczą wartą zauważenia jest to, że pomimo darmowości gry, jeśli szybko będziemy chcieli skorzystać z pełnego jej potencjału niestety przyjdzie nam skorzystać z mikropłatności. Zdobywanie bananów, które są głównym środkiem płatniczym w grze jest dość mozolne, i niestety sprowadza się do tego, że niektórych postaci lub bonusów nigdy nie kupimy grając za darmo, bo przyjdzie nam na nie zbierać zbyt długo.
Gra zawiera bogaty system osiągnięć i misji, które motywują do dalszego grania i poprawiania swoich rekordów. Możemy także porównywać swoje osiągnięcia ze znajomymi z Facebooka i Google+ oraz wysyłać im zaproszenia do rywalizacji. Wykonanie danej ilości misji zwiększa nasz mnożnik doświadczenia a za osiągnięcia dostajemy monety, za które możemy kupować ulepszenia lub wymieniać na banany. 



Każda z postaci, którą możemy kupić jest bardzo sympatyczna i w animacjach przejawia cechy osobowości wynikające z danego wyglądu i wnosi nam jakieś korzyści typu dłuższe działanie danego bonusu lub większy mnożnik doświadczenia. W grze mamy dostępne 4 podstawowe lokalizacje oraz ukryte bonusowe poziomy, gdzie możemy łatwo nazbierać dodatkowych bananów. Bonusami są także mini gry przenoszące nas na moment z głownej lokalizacji, typu zamienienie się z w mega miniona lub lot na tęczowym jednorożcu w górę na chmurach bananowych. Nie brzmi to może najbardziej męsko, jest jednak moim ulubinym fragmentem gry :D


Ciekawostką jest ukryta w opcjach możliwość wprowadzenia kombinacji minionków by uzyskać dodatkowe prezenty.
Kombinacje minionków możemy znaleźć tutaj
Gra jest na bieżąco usprawniana i rozwijana, dodawane są kolejne lokalizacje: nie tak dawno dodana została plaża, a przed około tygodniem lokalizacja miejska zyskała wystrój na Halloween.

Gra do pobrania w Google Play i Appstore.