Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2014

Płatne aplikacje za darmo na urodziny Amazon AppStore

Nie wszyscy wiedzą, że, oprócz Play Store, na Androida dostępne są inne sklepy z darmowymi i płatnymi aplikacjami. Jedną z bardziej popularnych jest AppStore od Amazonu, twórcy czytników i tabletów Kindle oraz gigantem w branży sprzedaży wysyłkowej, niestety niezbyt popularnym w Polsce.
Dobrą okazją do zapoznania się z ofertą Amazon AppStore są jego urodziny, w ramach których możemy pobrać kilka znanych gier i aplikacji, które normalnie są płatne. Lista poniżej:


Link do promocji
Link do pobrania Amazon Appstore 

Promocja obowiązuję w dniach 21 i 22 marca.

wtorek, 17 grudnia 2013

12 Days of Disney

Apple nie jest jedyną marką oferującą nam 12 dni prezentów. Na podobny krok zdecydował się Disney, w tym przypadku jednak prezenty są bardziej ujednolicone - do darmowego pobrania otrzymujemy różne disneyowskie gry wraz z bonusem, który musielibyśmy kupić poprzez mikropłatności.


Nie musimy jednak się śpieszyć - dziś jest 4 dzień promocji, a gry z poprzednich wciąż są dostępne. Aby pobrać grę klikamy na ikonkę prezentu, otwiera się prosta i krótka mini-gierka, którą możemy ominąć, jeśli nie chce nam się stracić kilku cennych sekund życia. W zależności od czasu poświęconego na przejście mini-gry otrzymujemy za nią od 1 do 3 gwiazdek.


Aplikacja dostępna jest do pobrania za darmo w App Store.

piątek, 13 grudnia 2013

Najlepsze Gry i Aplikacje w sklepie Play w 2013

Google ogłosiło wczoraj najlepsze gry i aplikacje roku 2013 wybrane przez graczy w plebiscycie, w którym miało paść aż milion głosów. Wyniki są pewnym zaskoczeniem, ponieważ nie wszystkie aplikacje były na pierwszych miejscach w sklepie Play według najpopularniejszych, jednak zawsze znajdowały się dość wysoko w tym rankingu. Najlepszą aplikacją od Google zostało wybrane YouTube, chociaż na przykład Google Maps ma od niej większą ocenę w średniej liczbie głosów.
Z wynikami można zapoznać się pod tym adresem.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Smash Bandits na iOS

Smash Bandits to całkiem wciągająca gra dostępna na platofrmę iOS, która wbrew pozorom, nie polega na rozwalaniu bandytów.


Jest wręcz przeciwnie - to my jesteśmy źli, uciekamy przed policją w jednym z dostępnych samochodów, niszcząc to co napotkamy na naszej drodze. A to wszystko oglądane jest z obiektywu policyjnego helikoptera i transmitowane na żywo, uraczone komentarzem dziennikarki, co jest niewątpliwe ciekawym urozmaiceniem, bywa jednak mniej fajne, gdy któryś raz z kolei słyszymy ten sam tekst, jednak mimo wszystko jest to dobre urozmaicenia rozgrywki.

Samochodem sterujemy jednym palcem - przyśpiesza, gdy go przyciskamy, skręcamy przesuwając nim w lewo i prawo. Za zniszczone przedmioty, samochody, otrzymujemy pieniądze. Wiele przeszkód (w tym policyjne samochody, nieograniczone jednak tylko do radiowozów, bo możemy być ścigani też między innymi przez ciężarówki SWAT, czy sportowe radiowozy), ma nad sobą niebieski znacznik, co oznacza, że uszkodzenie ich nie wpływa na stan pojazdu - inne, co prawda też dają nam pieniądze, ale jednocześnie demolują nasz samochód. Płotki ustawione przez policję, by nas zatrzymać, mają za to dodatkowy efekt - gdy wjedziemy w jeden z nich zostajemy uraczeni chwilą w slow-motion, jednak osobiście uważam to za trochę irytujące.


W grze niewskazane jest jeżdżenie bez celu, warto podążać za białą strzałką wskazującą nam drogę do checkpointu. Gdy do niego dojedziemy, nasze zarobki od tej pory będę pomnożone. Czasem jednak dość ciężko znaleźć właściwą drogę.

Rozgrywkę możemy sobie ułatwić, dokupując, jednorazowo do każdego wyścigu po jednym lub nawet trzech gadżetach. Może to być np. taranowanie policji (dziesięć na jedną grę, nie są przenoszone na następne), opony bardziej odporne na kolczatki, wycieki oleju, czy Jibba Jabba - to ostatnie jednak dostępne jest jedynie w vanie Drużyny A, którym za darmo możemy przejechać jedynie raz, by go wypróbować, jeśli chcemy więcej, musimy skorzystać z mikropłatności. Możemy je wykorzystać także do pomijanie wyzwań, dokupienia żetonów, które można przeznaczyć np. na odblokowanie możliwości używania trzeciego gadżetu w wyścigu, ale łapówkę dla policji, gdy osiągniemy wysoki poziom bycia poszukiwanym. Możemy też dokupić pieniądze. Dość często w czasie gry otrzymujemy jednak darmowe żetony np. gdy osiągniemy kolejny poziom gry, czy zaliczymy wyzwanie. Można także dostać trochę pieniędzy lub 1 żeton za obejrzenie reklam w zakładce sklepu. Co do reklam pozostałych reklam, to pojawiają się rzadko i nie są uciążliwe.

Żetony możemy tęż wykorzystać, by po zniszczeniu naszego samochody, ukraść jeden z pojazdów policji, dzięki czemu przedłużamy naszą rozgrywkę. Jest też gadżet zwany Tank Stash - dzięki niemu na planszy ukryty jest czołg, którym możemy pojeździć przez określony czas. Jakby tego było mało, jest jeszcze jeden, całkiem inny pojazd, za sterami którego możemy zasiąść - jest to łódź wyścigowa, do której wsiadamy, gdy wjedziemy do specjalnego budynku znajdującego się nad rzeką. Odcinek ten nie jest zbyt długi, jest jednak bardzo przyjemny - możemy spowodować sporo zniszczeń, a na dodatek policja w grze nie dysponuje łodziami, więc mamy chwilę spokoju.


Do wyboru na początku mamy jeden samochód, kolejne 7 możemy kupić za wirtualną walutę. Jest też van Drużyny A, o którym wspominałem już wcześniej, jedyny dostępny za prawdziwe pieniądze - kupując go odblokowujemy jednak coś więcej, niż tylko pojazd i specjalny gadżet: ścieżkę dźwiękową z serialu, która towarzyszy nam, gdy wybierzemy ten samochód, specjalne wyzwania, a także ścigające nas pojazdy wojskowe i agencji. Dodatkowo każdy z pojazdów możemy ulepszać w kategorii prędkości, prowadzenia i siły niszczenia.


Pojazdy są dobrze odwzorowane, ogólnie rzecz biorąc grafika jest całkiem dobra, jednak 3,5 calowy ekran mojego iPhone'a wydaje się niekiedy trochę za mały dla tej gry. Warstwa dźwiękowa nie sprawia, że chcesz wyłączyć muzykę, a wręcz przeciwnie.

Gra dostępna jest w App Store za darmo.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Uruchamianie gier z GBA na urządzeniach z iOS bez jailbreaka



1. Wchodzimy w Ustawienia > Ogólne > Data i czas, odznaczamy opcję ‘Ustaw automatycznie’ i zmieniamy datę na jakąś z 2012 roku.
2. W przeglądarce uruchamiamy stronę www.emu4ios.net i pobieramy emulator GBA4iOS.
3. W aplikacji, aby pobrać romy, klikamy na lupę, a następnie ‘Open in Safari’
4. Znajdujemy interesującą nas grę, pobieramy ją i wybieramy ‘Otwórz w…’, a następnie GBA4iOS.

Sposób ten działa na: iPhone 5S, 5, 4S, 4, 3Gs, iPad Air, Mini 2, Mini, 4, 3, 2, iPod Touch 5G & 4G z systemem iOS w wersji 7.1, 7.0.4, 7.0.3, 7.0.2, 7.0.1, 7.0, 6.1.5, 6.1.4, 6.1.3 i niższymi.

Przypominam, że zgodnie z prawem, można pobierać tylko romy gier, które posiadamy w formie fizycznej.

Źródło: YouTube

sobota, 30 listopada 2013

Flow Free

Flow to darmowa gra logiczna, której zasady są bardzo proste, jednak może ona wciągnąć nas na długi czas.


Polega ona na łączeniu ze sobą kolorowych kulek na różnej wielkości planszach. Nie zawsze jest to jednak takie proste, gdyż ich ścieżki nie mogą się przecinać. W grze dostępna jest ogromna ilość plansz, bez dodatkowych opłat jest ponad tysiąc, a korzystając z mikropłatności możemy dokupywać kolejne. Mają one wymiary od 5x5 do 9x9, są też dodatkowe dla iPada, większe - od 10x10 do 14x14. Jest kilka zestawów poziomów: przechodząc jedną planszę, odblokowujemy następną. Wszystkie darmowe zestawy są dostępne od razu. Rozgrywkę możemy urozmaicić także przez zmianę schematu kolorów, dwa są darmowe, a za kilka następnych trzeba już zapłacić.


Kolejnym urozmaiceniem jest tryb czasowy. Wybieramy długość rozgrywki i przechodzimy tyle poziomów, ile uda nam się wyznaczonym czasie.


Gra jest wspierana przez reklamy, które jednak nie są uciążliwe.

Flow Free dostępne jest do pobrania w App Store i Google play.

wtorek, 19 listopada 2013

Arcade Balls

Arcade Balls to gra logiczna utrzymana w 8-bitowym klimacie - zarówno pod względem graficznym, jak i muzycznym. Trybem rozrgywki przypomina, chociażby znane z Windowsa, Kulki.


Gra odbywa się na planszy o wymiarach 7x7, a naszym celem jest ułożenie, co najmniej 5 kulek obok siebie - wtedy one znikają, a my zdobywamy punkty. Im jest ich więcej, tym więcej punktów. Ustawiać możemy je w pozycji pionowej, poziomej lub po przekątnej. Z każdym ruchem na planszy pojawiają się dwie dodatkowe kulki, a zabawa kończy się, gdy nie ma już miejsca na ruch. Jeśli się pomylimy, ruch można cofnąć - dostępne jest 15 cofnięć, więcej można dokupić w trybie mikropłatności.

Oprócz normalnego trybu rozgrywki, do dyspozycji mamy też tryb czasowy, nazwany tu trybem arcade. Zabawa w nim wygląda mniej więcej tak samo - różnicą jest to, że ścigamy się z czasem. Gra trwa 2 minuty lub 3 po zakupieniu odpowiedniego ulepszenia, a przynajmniej tak wynika z informacji w sklepie - prawda jest taka, że nie kupując tego ułatwienia brałem udział w 3-minutowej grze. Kolejny możliwy do zakupienia dodatek to przyśpieszenie ruchu kulek o 50%, trwające przez 10 następnych rozgrywkach przeprowadzanych w tym trybie.


Ostatni tryb do multiplayer, w którym możemy grać z losową osobą lub zaproszoną przez nas do rozgrywki. Gra trwa 3 minuty, wygrywa ten kto zdobędzie więcej punktów.

W czasie gry odblokowujemy osiągnięcia, informacja o nich jest jednak irytująca, gdyż powiadomienie pojawia się nie raz, a co chwile, dopóki nie zamkniemy programu.

Gra dostępna jest w App Store w wersji uniwersalnej i kosztuje 0,89. Warto wspomnieć, że wyprodukowana została przez polaka - Tomasza Szulca.

piątek, 15 listopada 2013

Burger

Wielu z was zapewne lubi burgery. Inni, z kolei, prawdopodobnie nienawidzą wszystkich sieci fast-foodów sprzedających takie "jedzenie". Ja mam tylko nadzieję, że katolicy, nie uznają opublikowania tej recenzji w piątek za obrazę, jakąś prowokację do złamania narzuconego wiele lat temu, z powodów nieobecnych w dzisiejszych czasach, postu.


Na ekranie tytułowym, jak widać, wita nas kelnerka, stylem iście z tzw. "chińskich bajek". Ups, znów mogłem się komuś narazić. Lepiej przejdę do meritum recenzji.

Dostępne są trzy tryby gry: tryb kariery, tryb czasowy oraz burger creator. W pierwszym z nich, nasze zadanie polega, oczywiście, na przygotowywaniu burgerów i tego, co zamawiają klienci: oprócz kanapek są to np. lody, napoje, frytki. Uściślając - tylko kanapki przygotowujemy, pozostałe produkty są gotowe, po prostu kładziemy je na tacy.

Postęp kariery przedstawiony jest w formie kalendarza. Codziennie musimy zdobyć wyznaczoną ilość punktów. Kanapki tworzymy z dostępnych składników, przestrzegając instrukcji zamówienia - ważna jest nawet kolejność składników. Czas na przygotowanie danego zamówienia jest ograniczony, nie jest jednak trudno się w nim zmieścić. Również 'dzień pracy' jest ograniczony czasowo - trwa około minuty.


Tryb czasowy polega na wykonywaniu zamówień, jak sama nazwa wskazuje, jak najszybciej. Dostępne są wszystkie składniki i 45 sekund. Za poprawne skompletowanie jedzenia na tacy otrzymujemy premię czasową. 

Ostatni tryb, czyli burger creator, daje nam pełne pole do popisu. Nie dość, że dostępne są wszystkie składniki, w naszą kanapkę możemy upchać, co tylko chcemy. Następnie, możemy zrobić zdjęcia, które później możemy przeglądać w galerii dostępnej z menu głównego i zapisać na naszym urządzeniu. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby spędzić dużo czasu projektując kanapki, ale może po prostu nie mam w sobie pasji prawdziwego kucharza. Tylko dlaczego taki człowiek, miałby pracować w fast-foodzie? Jeśli zauważymy np. błąd w, że tak powiem, konstrukcji naszego dania, zawsze możemy cofnąć dany składnik.


Gra dostępna jest w AppStore w wersji uniewrsalnej, za darmo.





wtorek, 12 listopada 2013

Recenzja: Bitter Sam


Bitter Sam to kolejna minigra, która szturmem zdobywa wysokie pozycje w sklepie Play.
Fabuła nie jest dziełem pierwszorzędnego pisarza kryminałów i ma średni związek z samą rozgrywką, ale możemy się z nią zaznajomić, oglądając niespełna minutowy filmik na stronie gry w sklepie. Mianowicie główny bohater (prawdopodobnie żuk, lecz nigdzie nie jest to powiedziane wprost) przez całe życie szedł ze swoją skwaszoną miną, aż pewnego dnia został porwany do laboratorium, gdzie jest poddawany eksperymentom.

Naukowcy opuszczają naszego Sama na nici przez tor naszpikowany przeszkodami, a naszym zadaniem, przy użyciu żyroskopu, jest takie sterowanie bohaterem, by tych przeszkód uniknął i pozostał przy życiu.
Sterowanie jest proste, gra nie jest wymagająca, a w opcjach możemy jedynie wyłączyć muzykę i dźwięki gry.
Niestety nie można przełączyć na sterowanie dotykowe lub klawiszowe, więc jeśli nasze urządzenie (np. netbook z Androidem) nie ma żyroskopu, gra będzie dla nas niegrywalna.
Możemy także poszpanować osiągnięciami wśród znajomych, do czego wymagane jest połączenie się z kontem Facebook lub G+.
Niestety udręka Sama nie zapowiada się skończyć szybko, ponieważ z opisu gry dowiadujemy się, że deweloper przygotował dla nas 100 poziomów do przejścia. Sam Żuczek wydaje się zdawać sobie z tego sprawę, ponieważ moment jego śmierci jest jedynym, w którym możemy zobaczyć uśmiech na jego twarzy.

Gra do pobrania w Sklepie Play i AppStore.

czwartek, 7 listopada 2013

Beach Buggy Blitz

Jakiś czas temu nasz Bundz popełnił recenzję pewnej ślimaczanej gry wyścigowej, która przedstawiła ją w niezbyt korzystnym świetle. Nie, nie będzie to moje alternatywne spojrzenie. Nawiązuje jednak do tego nie bez powodu. We wspomnianym poście, wspomniał on bowiem o innej grze, która co prawda nie jest do końca wyścigową, bo ścigamy się tam jedynie z czasem. Co więcej, wyraził się o niej pozytywnie. Teraz nadszedł czas na recenzję tej gry, czyli Beach Buggy Blitz. A zatem, 'tap to play'!


Nie dajcie się jednak zwieźć – produkcja ma do zaoferowanie więcej, niż tylko plażę i pojazdy typu buggy.  Ale o tym za chwilę.

Rozgrywka jest prosta – wybieramy jeden z pojazdów i wyruszamy w wyścig. Nie jest to jednak żaden tor wyścigowy, ani rajdy samochodowe, choć podobieństw z tymi drugimi ma więcej. Ścigamy się tylko z czasem (inne pojazdy są tam tylko po to, by nam przeszkadzać), nie chodzi jednak o najlepszy rekord okrążenia (cały czas jedziemy przed siebie), a o to by starczyło nam go na dojechanie do kolejnego checkpointa.


Trasa generowana jest losowo, jednak jej początek jest zawsze taki sam. Przyjdzie nam przemierzyć nie tylko plaże, a również lasy, jaskinie, tereny pokryte śniegiem i lodem, ścieżki ciągnące się pomiędzy wulkaniczną lawą. W czasie gry zbieramy monety, które następnie możemy wydać na różnego rodzaju gadżety lub super-moce, a także nowe pojazdy i ich tuning, zmieniający oprócz parametrów, wygląd pojazdu, dodający np. dodatkowe rury wydechowe lub spoilery. Nie ma niestety możliwości samodzielnego dodania tego typu akcesoriów. Pewnie nie przyczepiłbym się do tego, gdyby nie fakt, że spoiler, który pojawił się w moim monster trucku, nie przypadł mi do gustu. Możemy również personalizować wygląd samochodów za zarobione monety – ogranicza się to jednak do koloru pojazdu oraz wzorów i kolorów umieszczonych na nim naklejek. Postęp możemy ułatwić sobie kupując dodatkowe monety w mikropłatnościach lub lajkując Vector Unit na FB, czy też przez wciśnięcie follow na Twitterze. Można także zdobyć gdzieś kody bonusowe.



Każda z super-mocy (nie wiem, jak inaczej przetłumaczyć "powerups") może zostać ulepszona na jeden z kilku poziomów. Gdy odblokujemy, któryś z nich, nie działają one jednak natychmiastowo – porozrzucane są na trasie i trwają określony czas. Mają one różne zastosowanie i mogą np. powiększać ilość zdobywanych moment poprzez bonusowe pieniądze otrzymywane za zebranie powerupa lub ułatwiać zbieranie ich poprzez włączenie magnesu. Inne związane z checkpointami, turbodoładowaniem lub odpornością na zniszczenia. Dodatkowo wjechanie w przeszkodę z tarczą ochronną powoduje zarobienie kolejnych moment, tak samo może być np. z checkpointami – ilość pozostałych nam sekund przeliczana jest na pieniądze.


Jeśli chodzi o gadżety są to: rakietowe silniki przenoszące nas 2 lub 5km od linii startu, dodatkowe życie oraz tuning osiągów. Wszystkie wymienione w tej kategorii bonusy są jednorazowe.


Możemy również kupować dodatkowe postacie, siedzące za kierownicą naszych pojazdów
.
Zabawę umilają również osiągnięcia, które możemy odblokowywać i chwalić się nimi, w przypadku urządzeń z iOS, w Game Center. Wpływają one także na ilość osiągniętych punktów – liczba osiągnieć jest przeliczana na ilość bonusowych procentów, powiększających liczbą zdobytych przez nas punktów.

Grafika jest ładna i przyjemna, możemy ją jednak "popsuć", aby osiągnąć lepszą wydajność - muszę przyznać, że to pierwszy raz, gdy spotkałem taką opcję w grze na iOS. Dostępna jest ona również na Androida, dzięki tej opcji powinna działać sprawnie na słabszych urządzeniach.

Muzyka jest przyjemna dla ucha, możliwe jest też granie wraz z piosenkami odpalonymi np. z własnej biblioteki.


Gra dostępna jest za darmo: w wersji uniwersalnej w AppStore oraz w Goole Play. Szczerze polecam.

środa, 6 listopada 2013

Recenzja: Prawda czy Fałsz

Często śledzę zmiany w rankingu Google Play ale gra Prawda czy Fałsz pojawiła się na pierwszym miejscu praktycznie znikąd. Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził jej fenomenu.

Gra wita nas prostym menu, mamy do wyboru grę w trybie pojedynczym lub multiplayer, z tym, że jest on w fazie testów i nie działa. Oprócz tego mamy zakładki do statystyk i osiągnięć, które działają tylko po zalogowaniu się do Google+.
 Przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli samej rozgrywki. Na ekranie pojawiają nam się stwierdzenia i decydujemy, czy są prawdziwe, czy fałszywe. Do dyspozycji mamy 3 serduszka, czyli pomyłki. Co kilka lub kilkanaście pytań awansujemy na kolejny poziom, co powinno eskalować trudność pytań, jednak tak naprawdę jest to bez różnicy.
Same pytania odwołują się do naszej wiedzy ogólnej, jednak mam do nich 2 zastrzeżenia.
Po pierwsze, w razie udzielenia błędnej odpowiedzi nie dowiemy się jaka jest prawdziwa, a na odpowiedź mamy 20 sekund, więc nie bardzo jest czas to sprawdzać w czasie gry. Po drugie trafiają się stwierdzenia, na które chyba tylko sam autor znał prawidłową odpowiedź. Biorąc to pod uwagę, gra nieraz zamiast bawić frustruje, że straciliśmy ostatnie życie na durnym stwierdzeniu.
Plusami gry jest natomiast jej ogólna schludność i minimalne wymagania sprzętowe, dzięki czemu gra powinna zadziałać nawet na najsłabszym, kilkuletnim telefonie.
Gra nie powala zaawansowaniem, jednak ze względu na niewielki rozmiar i niezobowiązującą rozgrywkę warto ją mieć na telefonie, jeśli chcemy się zająć kilka minut na przykład czekając w kolejce do lekarza z NFZ.
Do pobrania w Google Play

poniedziałek, 4 listopada 2013

Recenzja: Pocket Trains


Pocket Trains to gra strategiczna, o bardzo relaksującym charakterze, ponieważ nie można w niej przegrać i napisy typu „you fail” albo „game over” nigdy nie pojawią się na ekranie. Oczywiście można popełniać błędy, ale gdy zauważymy, że dane rozwiązanie nie jest dla nas optymalne, można zmienić połączenie lub całkiem usunąć daną linie. Bo w grze tej chodzi właśnie o stworzenie siatki połączeń kolejowych pomiędzy największymi miastami. Do dyspozycji mamy cały świat, jednak zaczynamy w Europie a wykupienie licencji na kolejny kontynent kosztuje 50 tyś monet z gry. Przyznam, że do tej pory opanowałem tylko Europę i już ciężko mi nadążyć z wysyłaniem pociągów, więc przystosowanie połączeń do działania na wszystkich kontynentach musi być bardzo trudne.

Grafika i oprawa jest utrzymana w pixelowym, 8 bitowym stylu. Nie zachwyca, jak na dzisiejsze możliwości, ale i nie przeszkadza w rozgrywce. Jej styl może nawet się podobać.
Gra nie ma specjalnego ekranu powitalnego, dowiadujemy się tylko, ile zarobiliśmy od ostatniej rozgrywki, jeśli nasze pociągi nie wróciły do stacji przed naszym wyjściem z gry. Zostajemy przekierowani do stacji, na której ostatnio zakończyliśmy rozgrywkę.
Kiedy pociąg stoi na stacji możemy go trochę rozwinąć: niektóre pociągi pozwalają na dodanie drugiego silnika, lub dodatkowego wagonu z paliwem, co zwiększa czas, w którym pociąg może kursować bez tankowania, które trwa dość długo. Możemy także zwiększyć powierzchnie magazynową stacji, jeśli chcemy zostawić jakieś towary do zabrania przez inne pociągi, co w dalszej części gry jest już normą, gdy chcemy grać efektywnie.

Aby sprawdzić listę dostępnych towarów do zabrania klikamy zakładkę Jobs. Możemy także udać się do Menu, zerknąć na mapę, lub zobaczyć listę naszych pociągów i sprawdzić ich stan w prawym górnym rogu.
W menu pojawiają nam się dodatkowe możliwości. Bardzo ważna jest zakładka craft, gdzie otwieramy zdobyte skrzynie z częściami. Odpowiednia ilość części pozwala nam budować nowy pociąg lub wagon z paliwem. Jest tutaj element losowy, ponieważ do otwarcia skrzyni nie wiemy, jaka jest w niej cześć.
Otwarcie skrzyni kosztuje 10 buxów, czyli drugiej, premiowanej waluty w grze. Zlecenia płatne buxami trafiają się rzadko, dlatego nie łatwo jest zgromadzić odpowiednią ilość. Możemy je także nabyć poprzez mikropłatności, które deweloper wprowadził tutaj modelowo i zasługują na pochwałę. Chodzi o to, że w żadnym stopniu korzystanie nie jest nachalne, możemy całkiem dobrze grać sobie we własnym tempie niczego nie kupując i nie mamy niedosytu, że idzie nam za wolno lub nie korzystamy z potencjału gry. Dopiero, gdy chcemy przyspieszyć nasz rozwój, możemy się wspomóc zakupem za realne pieniądze. Za buxy możemy także kupować złote monety, jednak nie na odwrót.
Znając już wszystkie podstawy, które przyznam, nie łatwo załapać po pierwszym wejściu do gry, przystępujemy do rozgrywki. Wszystko po czasie zaczyna nam się układać w całość a gra staję się przyjemnością.

Na początku dysponujemy niewielkimi środkami, nasze pociągi są powolne i o niewielkiej ładowności. Jednak z biegiem czasu zaczniemy otwierać nowe linie i kupować nowe pociągi. Progres ten jest bardzo satysfakcjonujący.

Jak już wspomniałem pociągi w czasie jazdy zużywają paliwo, a tankowanie jest powolnie, możemy jednak zatankować nasz pociąg błyskawicznie płacąc z buxami, co jest opłacalne, jeśli mamy na rozgrywkę trochę więcej czasu, i powinno się zwrócić.

Gra do pobrania w Google Play i appstore.

poniedziałek, 28 października 2013

Recenzja: Pinball Rocks HD

Cover art



Chyba każdy grał kiedyś w grę typu pinball, a nieliczni szczęśliwcy grali pewnie kiedyś na fizycznym pinballowym stole. Może przez lata poprawieniu uległa grafika, jednak koncepcja pozostała niezmierna w porównaniu do prekursorów z gier telewizyjnych.
Sony, jeden z światowych gigantów w produkcji muzyki, wydał kolejną edycję tej gry ubarwiając ją muzyką z gatunku ciężkiego rocka, dodatkowo stylizując stoły w sposób charakterystyczny dla danego rockbandu.




Tak oto w grze do wyboru mamy 5 stołów, dodatkowo możemy pogrzebać w opcjach lub poczytać trochę rockowych newsów. Jeżeli jednak chcemy grać w którymś ze stołów dedykowanych danemu zespołowi za darmo, możemy to zrobić tylko w wersji demo. Gra będzie przerywać nam co jakiś czas rozrywkę oferując zakup stołu, gdzie można dostać niezłego szoku, ponieważ, nie ma co się oszukiwać, na polskie warunki stoły są zbyt drogie.


Pomijając kwestię ceny, rozgrywka jest naprawdę przyjemna i relaksująca, oczywiście pod warunkiem, że lubimy ten gatunek muzyczny. Stoły mają piękną, szczegółową grafikę, rozgrywka toczy się płynnie, a klimat zespołu jest bardzo dobrze oddany. Oczywiście ważnym elementem gry są lecące w tle największe kawałki danej kapeli, nadające odpowiednie wrażenia. Tutaj właśnie potrzebne było Sony, ponieważ mały deweloper miałby zapewne trudności na uzyskanie koncesji na te utwory.







Co ciekawe, gra działa w obu orientacjach ekranu, poziomej i pionowej. Oprócz tego mamy do wyboru 2 widoki na rozrywkę: ujęcie na cały stół i podążanie za kulką. Dzięki tak dużej kombinacji widoków, każdy może wybrać tryb najwygodniejszy dla siebie.




Podsumowując, gra nie wprowadza żadnych zmian do koncepcji gry pinball, jednak nadanie jej rockowej oprawy jest na pewno świeżym spojrzeniem, która niejednemu fanowi zespołu pojawiającego się w grze przypadnie do gustu. Dużym minusem są ceny stołów, gdyby cena jednego obejmowała wszystkie byłaby może odpowiednia, jednak jeśli chcemy grać bez przeszkód na każdym ze stołów musimy wydać prawie 40zł. Na pocieszenie można powiedzieć, że w grze nie dręczą nas żadne reklamy.

Do pobrania w Google Play i AppStore

Dumb Ways to Die

Dumb Ways to Die - to ulubiona gra Kate Moss, o czym informuje nas AppStore. Są szanse, że może stać się również i twoją ulubioną.


Jeśli nie masz problemów z brutalnością, mimo że tu jest ona doprawdy kreskówkowa. Gra polega ratowaniu lekkomyślnych, choć sympatycznych bohaterów, z różnych trudnych sytuacji. Ważna jest szybkość i zwinność, gdyż każda z tych mini-gier trwa krótko. Musimy oczywiście wyrobić się w wyznaczonym czasie. Rozgrywka składa się wielu takich sytuacji, a kończy się, gdy dopuścimy do śmierci trzeciego bohatera. Za każde wybawienie od śmierci otrzymujemy punkty.

Misje są różnorodne, nie będę tu opisywał ich wszystkich, bo przyjemniej natrafić na nowe w czasie gry. Recenzja wymaga jednak ode mnie by wspomnieć o nich troszkę więcej. W niektórych musimy po prostu używać palców, by np. posprzątać wymiociny jednego z bohaterów, by nie poślizgnął się i nie zginął, w innych z kolei wykorzystamy akcelerometr, by utrzymać postać w pionie (jak można się domyślić, jej upadek, to śmierć). Jest nawet taka, w której należy dmuchać w mikrofon, by samolot wzbił się w powietrze, zamiast spaść na ziemię. A, i uważajcie na tę z czerwonym przyciskiem; przyznam się, że za pierwszym razem dałem się nabrać.



Za pobijanie kolejnych rekordów otrzymujemy niewiele - przeważnie jest to tylko kolejny bohater stojący na peronie wraz z grupą swoich nierozsądnych przyjaciół. 

W grze od czasu do czasu pojawiają się też reklamy, jednak niezbyt często, nie są więc specjalnie uciążliwe.


Gra w wersji uniwersalnej dostępna jest za darmo w AppStore, a także w Google Play. Polecam.

sobota, 26 października 2013

Ski Jump

Czas na recenzję kolejnej gry, z którą postanowiłem zapoznać się przez wspomnienia. Skojarzenia z Deluxa Ski Jump nasuwają się same


Pamiętam, gdy pobrałem tę grę. Byłem rozczarowany, bo jedyne, co oferowała to skoki na jednej skoczni. Słabo. Jednak gdy włączyłem ją następnym razem było już zdecydowanie lepiej. Przypuszczam, że w międzyczasie pojawiła się całkiem spora aktualizacja. Ale czas kończyć ten wstęp i przejść do rzeczy. .

Jak grać? Sterowanie jest proste, nie musimy nic naciskać, a skoczkiem poruszamy przy użyciu akcelerometru. Ważne by utrzymać w czasie lotu odpowiednią pozycję, co ułatwia wskaźnik pod słowem 'lift' - im dłuższy i zieleńszy tym nasz skok bardziej udany. Oczywiście, nie można zapominać o lądowaniu - by to zrobić wystarczy skierować skoczka w dół. Jednak nie zawsze jest to tak proste jak w teorii.


Po tapnięciu 'jump' w menu głównym, pojawia się ekran pozwalający na wybór jednego z trzech trybów gry: Long Jump, polegający na tym, by po prostu skoczyć jak najdalej, K-Line, w którym należy wylądować w pobliżu punktu K i Battle!, pozwalający na grę w maksymalnie cztery osoby na jednym urządzeniu. Tak bardzo DSJ. 

W pierwszym i drugim trybie gry mamy do wyboru trzy poziomy trudności. Gdy osiągniemy wyznaczoną odległość skoku (lub, gdy wylądujemy odpowiednio blisko punktu K) odblokowuje się kolejny. Z kolei w multiplayerze skaczemy na zmianę z naszymi znajomym, trzy rundy, najdłuższy skok wygrywa. W tym trybie również mamy do wyboru trzy poziomy trudności.

Poziomy trudności w trybie K-Line

Jest także tutorial, jeśli ktoś nie chce w ciemno odpalać jednego z 'normalnych' trybów gry, ale myślę, że po tej recenzji nie będzie on nikomu potrzebny.

Grafika też wygląda znajomo, czyż nie?

A, jeśli chodzi o grywalność, gra się miło i przyjemnie. Ambitniejsi na pewno spędzą dużo czasu, próbując pobić własne rekordy.

Wady? Cóż, na pierwszy rzut oko trudno o jakieś. Jasne, można by przyczepić się np. do, wspomnianej już wcześniej grafiki, albo braku możliwości wyboru większej ilości skoczni. Szkoda też, że brakuje trybu gry wieloosobowej online. 

Gra w wersji uniwersalnej dostępna jest w AppStore za darmo. Polecam i życzę dalekich lotów!