Od premiery najnowszego wydania serii Asphalt minęło może kilka miesięcy, i mimo, że początkowo był on płatny (choć kosztował niewiele - trochę ponad 3zł), wydawca Gameleoft szybko go przecenił do wersji darmowej. Nie wiem, czy osoby, które zapłaciły za grę zaraz po premierze mają z tego jakieś korzyści, ale wygląda na to, że nie.
Sama gra, poza usprawnieniami grafiki i fizyki samochodów niewiele się różni od swojej wersji z numerkiem 7, więc jeśli ktoś grał we wcześniejszą edycję, momentalnie załapie konstrukcję gry.
Warto wspomnieć, że gra oczywiście nie aspiruje do miana symulatora, jednak osoby wrażliwe na poprawne odwzorowanie rzeczywistości będą się męczyć oddawanymi przez nas skokami na wysokość kilku pięter i na długość kilku kilometrów za kierownicą amerykańskich sedanów, które prawdopodobnie rozpadłyby się po oderwaniu od ziemię na niecały metr.
Właśnie owe wymyślne skoki są największą nowością w porównaniu do starszej wersji.
Po wejściu do gry wita nas przeładowane i i nieczytelne menu, potrzebujemy więc chwilę, by się z nim zapoznać, zanim przystąpimy do rozgrywki.
Same tryby gry nie wyróżniają się niczym odkrywczym, mamy tryb kariery w single player, multi player z obcymi osobami na jakimś serwerze oraz rozgrywką przez wifi.
Własnie owa rozgrywka przez sieć wifi zasługuję na szczególną pochwałę, podczas moich testów urządzenie drugiego gracza było wykrywane bezproblemowo, ustawienie detali wyścigu proste, a sama rozgrywka bardzo płynna. Fajną sprawą jest synchronizacją muzyki lecącej w tle, więc mając do dyspozycji kilka urządzeń i zakładając że trafi się jakiś przyjemny kawałek (akurat trafił się lubiony przeze mnie Queens of the Stone Age) klimat gry jest zaskakująco przyjemny, a gra z żywym człowiekiem na przeciwko przynosi chyba najwięcej satysfakcji.
Smutnym aspektem natomiast jest to, że do gry w multi playerze mamy dostępne tylko samochody i usprawnienia odblokowane wcześniej w trybie kariery, więc jeśli uda nam się namówić kogoś do grania z nami przez wifi świeżo po pobraniu gry, będzie miał dostępne tylko podstawowe samochody w najsłabszej konfiguracji, co wymusi na nas dostosowanie się, jeśli będziemy chcieli grać na równym poziomie i nie pozwoli wykorzystać ciężko odblokowanych samochodów.
Gama samochodów w grze jest bogata, jednak europejczycy szybko zauważą, że twórcy bazowali wyłącznie na rynku amerykańskim, przez co zamiast grać samochodami znanymi z ulic swojego miasta, będzie grał amerykańskimi sedanami lub suvami typu Cadillac , które, umówmy się, nie są projektowane i wykonywane z takim gustem jak np. samochody włoskie czy nawet niemieckie.
Dopracowane i szczegółowe są także trasy, jednak nie zawsze są piękne. Czasem sprawiają wrażenie przesyconych zbędnymi detalami, co czyni je aż mdłymi. Klimat miast i terenów, na których się ścigamy został jednak odwzorowany w stopniu zadowalającym.
Chciałbym także zwrócić uwagę na największą bolączkę gry, którą, moim zdaniem, jest kompletnie niedopracowany system kolizji z innymi autami. Deweloper jakby nie zdając sobie sprawy, że jest to po prostu "spieprzone", uraczył nas nawet specjalnym trybem eliminacji innych graczy przez kolizję. System zderzeń działa zupełnie losowo, nieraz zaliczenie konkretnego dzwona nie skutkuje zupełnie niczym, a czasem, zdawało by się, niegroźnie otarcie z innym graczem kończy się "zwrakowaniem" samochodu, również losowo; przeciwnika lub naszego.
Podsumowując: gra jest kompletna, pełna tras, samochodów i trybów rozgrywek, jednak małe niedopracowania nieco psują nasz zachwyt nad nią.
Na koniec mała anegdota: Nie nie mówi się "Asfalt", tylko afroamerykanin
Warto także zwrócić uwagę, że gra zajmuje ponad 1,5gb więc niektórzy pewnie będą musieli zwolnić na nią miejsce, także warto ściągać ją, będąc w zasięgu dobrego wifi, by nie czekać zbyt długo lub nie marnować cennego pakietu.
Gra do pobrania w Play i Appstore
sobota, 16 listopada 2013
piątek, 15 listopada 2013
Burger
Wielu z was zapewne lubi burgery. Inni, z kolei, prawdopodobnie nienawidzą wszystkich sieci fast-foodów sprzedających takie "jedzenie". Ja mam tylko nadzieję, że katolicy, nie uznają opublikowania tej recenzji w piątek za obrazę, jakąś prowokację do złamania narzuconego wiele lat temu, z powodów nieobecnych w dzisiejszych czasach, postu.
Na ekranie tytułowym, jak widać, wita nas kelnerka, stylem iście z tzw. "chińskich bajek". Ups, znów mogłem się komuś narazić. Lepiej przejdę do meritum recenzji.
Dostępne są trzy tryby gry: tryb kariery, tryb czasowy oraz burger creator. W pierwszym z nich, nasze zadanie polega, oczywiście, na przygotowywaniu burgerów i tego, co zamawiają klienci: oprócz kanapek są to np. lody, napoje, frytki. Uściślając - tylko kanapki przygotowujemy, pozostałe produkty są gotowe, po prostu kładziemy je na tacy.
Postęp kariery przedstawiony jest w formie kalendarza. Codziennie musimy zdobyć wyznaczoną ilość punktów. Kanapki tworzymy z dostępnych składników, przestrzegając instrukcji zamówienia - ważna jest nawet kolejność składników. Czas na przygotowanie danego zamówienia jest ograniczony, nie jest jednak trudno się w nim zmieścić. Również 'dzień pracy' jest ograniczony czasowo - trwa około minuty.
Na ekranie tytułowym, jak widać, wita nas kelnerka, stylem iście z tzw. "chińskich bajek". Ups, znów mogłem się komuś narazić. Lepiej przejdę do meritum recenzji.
Dostępne są trzy tryby gry: tryb kariery, tryb czasowy oraz burger creator. W pierwszym z nich, nasze zadanie polega, oczywiście, na przygotowywaniu burgerów i tego, co zamawiają klienci: oprócz kanapek są to np. lody, napoje, frytki. Uściślając - tylko kanapki przygotowujemy, pozostałe produkty są gotowe, po prostu kładziemy je na tacy.
Postęp kariery przedstawiony jest w formie kalendarza. Codziennie musimy zdobyć wyznaczoną ilość punktów. Kanapki tworzymy z dostępnych składników, przestrzegając instrukcji zamówienia - ważna jest nawet kolejność składników. Czas na przygotowanie danego zamówienia jest ograniczony, nie jest jednak trudno się w nim zmieścić. Również 'dzień pracy' jest ograniczony czasowo - trwa około minuty.
Tryb czasowy polega na wykonywaniu zamówień, jak sama nazwa wskazuje, jak najszybciej. Dostępne są wszystkie składniki i 45 sekund. Za poprawne skompletowanie jedzenia na tacy otrzymujemy premię czasową.
Ostatni tryb, czyli burger creator, daje nam pełne pole do popisu. Nie dość, że dostępne są wszystkie składniki, w naszą kanapkę możemy upchać, co tylko chcemy. Następnie, możemy zrobić zdjęcia, które później możemy przeglądać w galerii dostępnej z menu głównego i zapisać na naszym urządzeniu. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby spędzić dużo czasu projektując kanapki, ale może po prostu nie mam w sobie pasji prawdziwego kucharza. Tylko dlaczego taki człowiek, miałby pracować w fast-foodzie? Jeśli zauważymy np. błąd w, że tak powiem, konstrukcji naszego dania, zawsze możemy cofnąć dany składnik.
Gra dostępna jest w AppStore w wersji uniewrsalnej, za darmo.
czwartek, 14 listopada 2013
iOS 7.0.4
Apple udostępniło dziś nową wersję oprogramowanie iOS oznaczoną numerkiem 7.0.4.
Nie zawiera ona zbyt wielu usprawnień, możemy przeczytać, że zawiera poprawki błędów, w tym tych związanych z usługą FaceTime oraz inne udoskonalenia.
Facebook Messenger w zupełnie nowej odsłonie
W nocy pojawiła się aktualizacje aplikacji Messenger na iOS
i Android, z której korzystanie narzuca nam ostatnio Facebook coraz bardziej.
Pierwsze wrażenie? Używając preferowanej przez Steve Jobsa terminologii,
powiedziałbym, że było gówniane.
Zmiany zaczynają się już od ikonki aplikacji, która tak samo
jak program otrzymała wygląd komponujący się z iOS 7. Zmiany jednak nie kończą
się na wyglądzie.
Uruchamiając pierwszy raz zaktualizowaną wersję mamy
możliwość dodania do FB naszego numeru telefonu – dzwonienie możliwe jest teraz
z poziomu aplikacji, możemy korzystać z sieci Wi-Fi lub sieci komórkowej. Po rozmowie mamy możliwość ocenienia jakości połączenia. W moim przypadku, chociaż korzystałem z dobrego łącza Wi-Fi, była bardzo słaba.
Oprócz tego, z okienka rozmowy ze znajomym mamy również
możliwość podglądu zdjęć, przejścia na jego oś czasu i wyciszenia – na stałe,
na godzinę lub do 8:00. Wciąż brak możliwości bardziej dowolnego ustawienia tej
opcji, szkoda. Cieszy natomiast brak na liście osób, z którymi czat
wyłączyliśmy. Szybki dostęp mamy również do zdjęć, które wysłaliśmy w
przeszłości danej osobie.
Wygląd czasu jest zbliżony do tego znanego z iMessage z kilkoma
różnicami – pojawiają się awatary, a chmurki z tekstem są bardziej kwadratowe,
wypełnione jednolitym kolorem, a nie gradientem. Pojawiły się także nowe
dźwięki np. wysyłania, czy odbierania wiadomości. Jeśli chodzi o ten drugi to pierwszy raz usłyszałem go przez założone słuchawki i nie był zbyt przyjrmny dla ucha, wręcz przeszywający.
To, co opisałem powyżej, dostępne jest w podmenu „niedawne”.
Obok znajduje się przycisk „osoby”. Które, niestety, podzielona są na dwie listy:
„Messenger” i „Aktywni”. Trudno
zrozumieć sens osobnej listy zawierającej jedynie osoby, które korzystają ze specjalnej
aplikacji Facebooka do wiadomości. By sprawdzić, czy dany znajomy jest akurat
aktywny musimy otworzyć rozmowę. Z kolei na drugiej liście mamy dostępne aktywne
kontakty. Obok zielonego kółeczka wskazującego na aktywność znajomego pojawia
się, niezbyt przydatna dla nas informacja, o tym, czy właśnie korzysta z
komputera („Internet”), czy np. telefonu („urządzenie przenośne”). Dodatkowo, w
obu tych listach, awatary przysłonięte są ikonką wskazującą, czy dana osoba
zaczęła już używać aplikacji Messenger. Jeśli nie, to w oknie konwersacji
widnieje przycisk „Zaproś”.
Jest też wyszukiwarka kontaktów, obejmujące jednocześnie
obie listy oraz druga wyszukiwarka, pozwalająca nam szukać po numerze telefonu
(i w przypadku jego braku zaprosić do aplikacji). To, jak i funkcja dzwonienia pokazuje, że Facebook chce by jego portal był bardziej wszechstronny, konkurował nie tylko z innymi komunikatorami, ale również np. z usługą FaceTime (jak na razie, co prawda tylko audio, ale nie zdziwiłbym się, gdyby wkrótce wprowadził możliwość wideorozmowy - w końcu Google już to ma).
Aplikacja w wersji uniwersalnej dostępna jest za darmo w AppStore. Wszystkie zdjęcia pochodzą również z tej strony - mimo, że Facebook nie ma wiele wspólnego z prywatnością, nie chciałem wykorzystywać tu danych znajomych.
Zanim zakończę, nawiąże jeszcze do naszego postu z nocy, w którym Bundz wspominał o negatywnych opiniach dotyczących nowej odsłony Messengera. Kolejny raz okazuje się, że ile ludzi, tyle opinii - recenzje w AppStore są o wiele bardziej pozytywne. Choć być może to dlatego, że użytkownicy, którzy je ocenili są już po prostu przyzwyczajeni do stylu iOS 7?
Ciekawostka: Nowy Facebook Messenger i negatywne opinie na jego temat
Facebook niedawno wyłączył możliwość korzystania z czatu w swoim kliencie Facebook i zmusił użytkowników do pobrania aplikacji Messenger, jeśli nie korzystali z niej do tej pory. Wczoraj ta aplikacja otrzymała sporą aktualizację, przystosowującą tego klienta do stylistyki ios7.
Co ciekawe, taki sam wygląd otrzymał również klient na Androida, co spowodowało falę niezadowolenia w komentarzach. Pozostaje czekać na rozwój wypadków, jednak jest mało prawdopodobne, by Facebook przejął się malejącą oceną w sklepie i powrócił do starej stylistyki, która jak widać, przypadła użytkownikom do gustu o wiele bardziej, niż ta z nowego ios.
Z samą aplikacją, jak i opiniami, można zapoznać się oczywiście samemu w Play
Co ciekawe, taki sam wygląd otrzymał również klient na Androida, co spowodowało falę niezadowolenia w komentarzach. Pozostaje czekać na rozwój wypadków, jednak jest mało prawdopodobne, by Facebook przejął się malejącą oceną w sklepie i powrócił do starej stylistyki, która jak widać, przypadła użytkownikom do gustu o wiele bardziej, niż ta z nowego ios.
Z samą aplikacją, jak i opiniami, można zapoznać się oczywiście samemu w Play
wtorek, 12 listopada 2013
Recenzja: Bitter Sam
Fabuła nie jest dziełem pierwszorzędnego pisarza kryminałów i ma średni związek z samą rozgrywką, ale możemy się z nią zaznajomić, oglądając niespełna minutowy filmik na stronie gry w sklepie. Mianowicie główny bohater (prawdopodobnie żuk, lecz nigdzie nie jest to powiedziane wprost) przez całe życie szedł ze swoją skwaszoną miną, aż pewnego dnia został porwany do laboratorium, gdzie jest poddawany eksperymentom.
Naukowcy opuszczają naszego Sama na nici przez tor naszpikowany przeszkodami, a naszym zadaniem, przy użyciu żyroskopu, jest takie sterowanie bohaterem, by tych przeszkód uniknął i pozostał przy życiu.
Sterowanie jest proste, gra nie jest wymagająca, a w opcjach możemy jedynie wyłączyć muzykę i dźwięki gry.
Niestety nie można przełączyć na sterowanie dotykowe lub klawiszowe, więc jeśli nasze urządzenie (np. netbook z Androidem) nie ma żyroskopu, gra będzie dla nas niegrywalna.
Możemy także poszpanować osiągnięciami wśród znajomych, do czego wymagane jest połączenie się z kontem Facebook lub G+.
Niestety udręka Sama nie zapowiada się skończyć szybko, ponieważ z opisu gry dowiadujemy się, że deweloper przygotował dla nas 100 poziomów do przejścia. Sam Żuczek wydaje się zdawać sobie z tego sprawę, ponieważ moment jego śmierci jest jedynym, w którym możemy zobaczyć uśmiech na jego twarzy.
Gra do pobrania w Sklepie Play i AppStore.
czwartek, 7 listopada 2013
Beach Buggy Blitz
Jakiś czas temu nasz Bundz popełnił recenzję pewnej ślimaczanej
gry wyścigowej, która przedstawiła ją w niezbyt korzystnym świetle. Nie,
nie będzie to moje alternatywne spojrzenie. Nawiązuje jednak do tego nie bez
powodu. We wspomnianym poście, wspomniał on bowiem o innej grze, która co
prawda nie jest do końca wyścigową, bo ścigamy się tam jedynie z czasem. Co
więcej, wyraził się o niej pozytywnie. Teraz nadszedł czas na recenzję tej gry,
czyli Beach Buggy Blitz. A zatem, 'tap to play'!
Nie dajcie się jednak zwieźć – produkcja ma do zaoferowanie więcej, niż tylko plażę i pojazdy typu buggy. Ale o tym za chwilę.
Rozgrywka jest prosta – wybieramy jeden z pojazdów i
wyruszamy w wyścig. Nie jest to jednak żaden tor wyścigowy, ani rajdy
samochodowe, choć podobieństw z tymi drugimi ma więcej. Ścigamy się tylko z
czasem (inne pojazdy są tam tylko po to, by nam przeszkadzać), nie chodzi
jednak o najlepszy rekord okrążenia (cały czas jedziemy przed siebie), a o to
by starczyło nam go na dojechanie do kolejnego checkpointa.
Trasa generowana jest losowo, jednak jej początek jest
zawsze taki sam. Przyjdzie nam przemierzyć nie tylko plaże, a również lasy,
jaskinie, tereny pokryte śniegiem i lodem, ścieżki ciągnące się pomiędzy
wulkaniczną lawą. W czasie gry zbieramy monety, które następnie możemy wydać na
różnego rodzaju gadżety lub super-moce, a także nowe pojazdy i ich tuning,
zmieniający oprócz parametrów, wygląd pojazdu, dodający np. dodatkowe rury
wydechowe lub spoilery. Nie ma niestety możliwości samodzielnego dodania tego
typu akcesoriów. Pewnie nie przyczepiłbym się do tego, gdyby nie fakt, że
spoiler, który pojawił się w moim monster trucku, nie przypadł mi do gustu. Możemy
również personalizować wygląd samochodów za zarobione monety – ogranicza się to
jednak do koloru pojazdu oraz wzorów i kolorów umieszczonych na nim naklejek. Postęp
możemy ułatwić sobie kupując dodatkowe monety w mikropłatnościach lub lajkując
Vector Unit na FB, czy też przez wciśnięcie follow na Twitterze. Można także zdobyć
gdzieś kody bonusowe.
Każda z super-mocy (nie wiem, jak inaczej przetłumaczyć "powerups") może zostać ulepszona na jeden z kilku poziomów. Gdy odblokujemy,
któryś z nich, nie działają one jednak natychmiastowo – porozrzucane są na trasie
i trwają określony czas. Mają one różne zastosowanie i mogą np. powiększać
ilość zdobywanych moment poprzez bonusowe pieniądze otrzymywane za zebranie
powerupa lub ułatwiać zbieranie ich poprzez włączenie magnesu. Inne związane z
checkpointami, turbodoładowaniem lub odpornością na zniszczenia. Dodatkowo
wjechanie w przeszkodę z tarczą ochronną powoduje zarobienie kolejnych moment,
tak samo może być np. z checkpointami – ilość pozostałych nam sekund
przeliczana jest na pieniądze.
Jeśli chodzi o gadżety są to: rakietowe silniki przenoszące
nas 2 lub 5km od linii startu, dodatkowe życie oraz tuning osiągów. Wszystkie
wymienione w tej kategorii bonusy są jednorazowe.
Możemy również kupować dodatkowe postacie, siedzące za
kierownicą naszych pojazdów
.
Zabawę umilają również osiągnięcia, które możemy
odblokowywać i chwalić się nimi, w przypadku urządzeń z iOS, w Game Center.
Wpływają one także na ilość osiągniętych punktów – liczba osiągnieć jest
przeliczana na ilość bonusowych procentów, powiększających liczbą zdobytych
przez nas punktów.
Grafika jest ładna i przyjemna, możemy ją jednak "popsuć",
aby osiągnąć lepszą wydajność - muszę przyznać, że to pierwszy raz, gdy
spotkałem taką opcję w grze na iOS. Dostępna jest ona również na Androida,
dzięki tej opcji powinna działać sprawnie na słabszych urządzeniach.
Muzyka jest przyjemna dla ucha, możliwe jest też granie wraz
z piosenkami odpalonymi np. z własnej biblioteki.
Gra dostępna jest za darmo: w wersji uniwersalnej w AppStore oraz w Goole Play. Szczerze polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










.png)









